
Rogerowi Federerowi w trakcie tenisowej kariery udało się kilka rzeczy – z tym zdaniem chyba nikt nie będzie polemizował. Jednym z nieoczywistych sukcesów Króla Rogera jest wpisanie na stałe do tenisowego kalendarza turnieju Laver Cup, którego siódma edycja rozpoczyna się właśnie dziś w Berlinie.
Choć to już siódmy turniej o Puchar Lavera, to dla niektórych „niedzielnych” kibiców sportu wciąż jest to zagadka. Wyjaśnijmy więc, czym właściwie jest Laver Cup. To impreza oficjalna, uznawana przez ATP, ale jednocześnie nie da się zaprzeczyć, że mająca charakter na poły towarzyski. Jest to trzydniowy mecz Europy z Resztą Świata, a inicjatorem tych rozgrywek był właśnie rzeczony Federer. To on znalazł sponsorów, zaprosił do rywalizacji najlepszych tenisistów na świecie i nadał imprezie dużej rangi. I to on był bohaterem najgłośniejszego Laver Cup z 2022 roku, bo wówczas piątkowy debel z jego udziałem był też jego oficjalnym pożegnaniem z tenisem. Miliony ludzi na całym świecie oglądało występ Szwajcara w parze z Rafaelem Nadalem, mając świadomość, że pewna epoka w tenisie właśnie się kończy.
Powstanie Pucharu Lavera ogłoszono w 2016 roku, a po raz pierwszy tenisiści rywalizowali w 2017 roku. Europa pokonała Resztę Świata 15-9 w Pradze. Team Starego Kontynentu wygrywał każdą z kolejnych edycji. W 2018 roku w Chicago było 13-8, w 2019 roku w Genewie 13-11. Rok później organizację Laver Cup storpedowała pandemia koronawirusa. Tenisiści wrócili do walki w 2021 roku. Europa rozgromiła Resztę Świata aż 14:1 na kortach w Bostonie. Dwa lata temu w Londynie po raz pierwszy w historii wygrała reprezentacja Reszty Świata (13:8). Rok temu w Vancouver obroniła tytuł, bijąc ekipę Starego Kontynentu 13:2.
W jakiej formule toczy się Laver Cup? Turniej rozgrywany jest przez trzy dni – od piątku do niedzieli. Każdego dnia odbywają się po cztery mecze – trzy singlowe i jeden w deblu. Każdy w formule do dwóch wygranych setów. Jeśli mamy remis 1:1, o wygranej decyduje super tie-break do 10 punktów. Za zwycięstwo w meczach piątkowych drużyny otrzymują 1 pkt, w sobotnich 2 pkt, a w niedzielnych 3 pkt. Drużyna, która wygra wszystkie swoje spotkania, może zdobyć maksymalnie 24 punkty, ale po dwóch dniach tylko 12. Nie jest zatem możliwe wyłonienie zwycięzcy przed trzecim dniem rozgrywek. Najwcześniej nastąpić to może po pierwszym meczu trzeciego dnia. Co więcej, każdy członek drużyny musi wystąpić przynajmniej w jednym meczu singlowym (maksymalnie w dwóch), a w meczach deblowych musi zagrać czterech różnych reprezentantów drużyny.
Wiemy zatem, jak wygląda Puchar Lavera od strony formuły. A jak prezentują się składy na tegoroczną edycję? W zespole Europy, którego kapitanem znów jest Bjoern Borg, zagrają Alexander Zverev, Carlos Alcaraz, Danił Miedwiediew, Casper Ruud, Gregor Dimitrov i Stefanos Tsitsipas. Rezerwowymi są Flavio Cobolli i Jan-Lennard Struff. We wstępnych składach na turniej anonsowany był Rafael Nadal. Spekulowano nawet, że Hiszpan będzie chciał w Berlinie zakończyć karierę, wzorem swojego przyjaciela z kortu, Federera. Nic takiego się nie stanie – Nadal wycofał się z imprezy, a dalsze losy jego kariery nie są znane.
W ekipie Świata, dowodzonej przez Johna McEnroe’a zagrają Taylor Fritz, Frances Tiafoe, Ben Shelton, Alejandro Tabilo, Francisco Cerundolo i Thanasi Kokkinakis. Z gry wycofali się anonsowani wstępnie Alex de Minaur i Tommy Paul.
Znamy już piątkowe mecze – Ruud zagra z Cerundolo, Tsitsipas z Kokkinakisem, Dimitrov z Tabilo, a dzień zakończy debel Alcaraz/Zverev vs Fritz/Shelton.
Wszystkie mecze toczyć się będą w berlińskiej Uber Arenie. Turniej na przemian gości w Europie i poza nią – za rok odbyć się ma w San Francisco. Czeka nas dużo dobrego tenisa, choć bez urzędowo towarzyszącej imprezom najwyżej rangi napinki. Wszak Laver Cup to najmniej towarzyski z turniejów towarzyskich, a może raczej najbardziej towarzyski z turniejów rankingowych.