Skip to main content

W dwóch najważniejszych walkach sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas zdecydowane zwycięstwa odnieśli bukmacherscy faworyci.

 

W drodze do starcia z Alexandrem Volkovem rozpędzony dwoma zwycięstwami z rzędu Alistair Overeem nie ukrywał, że jest to najprawdopodobniej jego ostatni rajd po pas mistrzowski wagi ciężkiej. Zdawał sobie sprawę, że mając na karku 41 lat, czasu nie oszuka.

 

W oktagonie różnice umiejętności i odporności między Rosjaninem i Holendrem były bardzo widoczne. Już po pierwszym niskim kopnięciu, jakie przyjął na nogę, Reem chaotycznie, jakby spłoszony, cofnął się na siatkę.

 

Schemat ten powtarzał się przez całą walkę. Wyraźnie widać było, że uderzenia Volkova ważą znacznie więcej. Po każdym niemal, jakie wylądowało na głowie Holendra, ten cofał się, przechodząc w tryb defensywy pomieszany z paniką. Precyzyjne proste potężnego Rosjanina raz za razem przedzierały się przez dziurawą tym razem jak szwajcarski ser gardę holenderskiego weterana, siejąc spustoszenie.

W pierwszej odsłonie Reem miał jednak swoje momenty. Trafił mianowicie Rosjanina dwoma zamaszystymi sierpowymi, na kilkanaście sekund ograniczając jego ofensywne zapędy. Drago szybko jednak doszedł do siebie, w końcówce pierwszych pięciu minut lokując na głowie Holendra dobre ciosy.

 

W drugiej rundzie dominacja Rosjanina nie podlegała dyskusji. Wywierał presję, raz za razem dosięgając porozbijanego już mocno i zakrwawionego Overeema. W końcu posłał go na deski śliczną kombinacją prawego prostego z lewym sierpowym, nie dając sędziemu wyboru. Oktagonowy rozjemca zakończył to jednostronne widowisko.

Tym samym marzenia Holendra o jeszcze jednym rajdzie po złoto pękły jak bańka mydlana. Okazuje się jednak, że Reem prawdopodobnie rękawic na kołku jeszcze nie zawiesi – a przynajmniej na to wskazywać może wpis, jaki w niedzielę opublikował w mediach społecznościowych.

 

– Jesteś prawdziwym wojownikiem i gratuluję ci zwycięstwa – zwrócił się do Volkova. – To nie był mój wieczór. Nie byłem w stanie dojść do siebie po tym ciosie w pierwszej rundzie, który złamał mi nos.

 

– Moim priorytetem jest teraz dojście do zdrowia i zasłużony odpoczynek z rodziną. Niebawem wracam jednak na matę. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Widzę wasze komentarze. Jesteście najlepsi.

 

Natomiast Alexander Volkov mierzy teraz w pojedynek o tytuł mistrzowski ze zwycięzcą marcowej konfrontacji na szczycie wagi ciężkiej pomiędzy Stipe Miociciem i Francisem Ngannou. Czy jednak go dostanie? Mając na uwadze, że niebawem odbędą się jeszcze dwie bardzo ważne walki w rozgrywce mistrzowskiej – Ciryla Gane z Jairzinho Rozenstruikiem oraz Curtisa Blaydesa – a więc ostatniego pogromcy Rosjanina – z Derrickiem Lewisem, nie wydaje się to szczególnie prawdopodobne.

 

co-main evencie gali młodość również zdecydowanie pokonała doświadczenie. Cory Sandhagen potrzebował bowiem ledwie 28 sekund, aby spektakularnym latającym kolanem brutalnie znokautować zaprawionego w bojach i starszego o 11 lat Frankiego Edgara.

Sandman, dla którego było to drugie z rzędu efektowne zwycięstwo przez nokaut, w kolejnym starciu najprawdopodobniej powalczy o złoto 135 funtów ze zwycięzcą mistrzowskiej konfrontacji Petra Yana z Aljamainem Sterlingiem.

 

A co dalej z 39-letnim już – a więc jak na standardy kategorii koguciej niezwykle zaawansowanym wiekowo – Frankiem Edgarem? Póki co nie wiadomo. To jego druga porażka przez ciężki nokaut w trzech ostatnich występach

Related Articles