
Weekend zapowiada się w sportach walki niezwykle interesująco – tym razem jednak przede wszystkim z uwagi na organizację Bellator.
W sobotę odbędą się dwie duże gale MMA. W Las Vegas Dana White i spółka zorganizują UFC Fight Night, a w Inglewood sezon 2023 zainauguruje Scott Coker i jego Bellator. Wydaje się, że tym razem walkę o widza wygra właśnie Bellator – na papierze bowiem to jego rozpiska wygląda okazalej.
Galę Bellator 290 w Inglewood zwieńczy pożegnalny pojedynek legendarnego Fedora Emelianenki z Ryanem Baderem. Na szali walki znajdzie się tytuł mistrzowski kategorii ciężkiej, który jest od kilk lat w posiadaniu Amerykanina.
Do pierwszej walki obu zawodników doszło trzy lata temu. Bader znokautował wówczas Emelianenkę w ledwie 35 sekund. Jednak dwoma efektownymi zwycięstwami przez nokauty w pierwszych rundach Rosjanin utorował sobie drogę do rewanżu.
Fedor Emelianenko to były mistrz japońskiej organizacji PRIDE, która rozdawała karty na światowej scenie, zanim rozpędu nabrało UFC. Rosjanin rozpoczął zawodową karierę w 2000 roku, pierwszą dekadę startów zamykając z nieprawdopodobnym wręcz bilansem 31-1. Jedynej porażki – kontrowersyjnej i później zresztą brutalnie pomszczonej – doznał w starciu z Tsuyoshi Kosaką z uwagi na rozcięcie łuku brwiowego po nieprzepisowym łokciu.
Dla 46-letniego już “Ostatniego Cara” sobotni rewanż będzie ostatnim zawodowym startem. Bez względu na wynik walki Rosjanin zawiesi po niej rękawice na kołku.
Co ciekawe, po raz pierwszy Fedor “zakończył” karierę ponad dekadę temu, w 2012 roku – jednak po trzech latach absencji powrócił. Tym razem jednak wracać nie zamierza.
– Dlaczego sądzę, że teraz naprawdę zakończę karierę, skoro dziesięć lat temu nie dałem rady? – powiedział Emelianenko podczas konferencji prasowej przed galą. – Z powodu zaawansowanego wieku. Moja rodzina na mnie czeka. Moja mama jest już zmęczona ciągłym zamartwianiem się, prosi mnie, abym skończył. Powtarzam więc: chodzi o mój wiek. Nie jestem już w stanie wytrzymywać takich obciążeń. A do walk z młodymi zawodnikami musisz być w pełni przygotowany.
Pod sztandarem Bellatora zawodnik ze Starego Oskoła stoczył dotychczas sześć walk, z których żadna nie wyszła poza pierwszą rundę – wygrał cztery, przegrał dwie.
“Ostatni Car” nie jest jednak faworytem w pojedynku z Ryanem Baderem. Młodszy o siedem lat Amerykanina, który całą niemal karierę przewalczył w kategorii półciężkiej, prawdopodobnie górował będzie nad Rosjaninem w aspektach szybkości, dynamiki, być może także kondycji.
Do amerykańsko-rosyjskiego starcia dojdzie też w co-main evencie gali Bellator 290. Mogący pochwalić się nieskazitelnym bilansem mistrz wagi średniej Johnny Eblen w pierwszej obronie tronu skrzyżuje rękawice z niepokonanym pod sztandarem amerykańskiej organizacji – wygrał tam wszystkie siedem walk – Anatolym Tokovem.
Także i w tej konfrontacji bukmacherzy faworyzują wyróżniającego się przede wszystkim w obszarze zapaśniczym Amerykanina.
Z kolei galę UFC Fight Night w Las Vegas zwieńczy niedoszły kilka miesięcy temu pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Derrickiem Lewisem i Siergiejem Spivakiem. Amerykanin bronił będzie tutaj 7. miejsca w rankingu przed sklasyfikowanym na 12. pozycji Mołdawianinem. Młodszy o prawie dekadę Spivak jest jednak faworytem pojedynku. O ile w stójce Mołdawianin będzie musiał piekielnie uważać na ciężkie pięści Amerykanina, to w walce na chwyty powinien dyktować warunki.
Nad Wisłą największe zainteresowanie wzbudza jednak inne starcie w kategorii ciężkiej – Marcina Tybury z Blagoiem Ivanovem.
Polak w zeszłym roku gościł w oktagonie UFC tylko raz – zadał pierwszą w karierze porażkę faworyzowanemu wówczas Alexandrowi Romanovowi. Wiktoria z Bułgarem powinna natomiast zagwarantować mu pojedynki ze ścisłą czołówką 265 funtów.
Zawodnik z Uniejowa jest niewielkim bukmacherskim faworytem zawodów, czemu trudno się dziwić. Ivanov jest co prawda nieludzi wręcz odporny – skończenie go to sztuka nie lada! – ale Tybura powinien rozdawać karty w obszarze stójkowym. Polak jest też szybszy, kreatywniejszy, dysponuje zasobniejszym bakiem z paliwem.