Skip to main content

W daniu głównym sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas były mistrz kategorii lekkiej Rafael dos Anjos skrzyżuje rękawice z powracającym z krótkiej emerytury Paulem Felderem.

 

Gdy w marcu 2015 roku podchodził do walki z ówczesnym mistrzem 155 funtów i wielką gwiazdą UFC Anthonym PettisemRafael dos Anjos nie był bukmacherskim faworytem. Spodziewano się, że okaże się jedynie tłem dla rewelacyjnie prezentującego się Amerykanina.

 

Jednak Brazylijczyk zaprezentował wówczas wyborną formę, niespodziewanie mocno rozbijając Showtime’a na pełnym dystansie i tym samym rozsiadając się na tronie wagi lekkiej amerykańskiego giganta. Wszystko to siedem lat i siedemnaście pojedynków od swojego debiutu pod sztandarem organizacji Dany White’a i spółki.

 

W pierwszej obronie złota Brazylijczyk miał skrzyżować rękawice z robiącym już wówczas furorę w UFCmistrzem wagi piórkowej Conorem McGregorem. Jednak kontuzja stopy wykluczyła go z tego niezwykle kasowego i medialnego pojedynku, który mógł okazać się najdonioślejszym w sportowej karierze Brazylijczyka.

 

W rezultacie do pierwszej obrony pasa mistrzowskiego stanął kilka miesięcy później naprzeciwko Eddiego Alvareza – Conor McGregor wdał się bowiem w boje z Natem Diazem. RDA niespodziewanie przegrał z Królem Podziemia przez nokaut w pierwszej rundzie i tym samym jego krótkie panowanie w 155 funtach dobiegło końca.

 

Porażka, jakiej doznał później, będąc zmuszonym uznać wyższość Tony’ego Fergusona, zmusiła Brazylijczyka do podjęcia radykalnych kroków –opuścił kategorię lekką, przenosząc się do półśredniej, gdzie nie musiał tak katorżniczo ścinać wagi.

 

Przygodę ze 170 funtami rozpoczął z przytupem, zwyciężając trzy pierwsze walki i tym samym torując sobie drogę do pojedynku o tymczasowy pas mistrzowski z Colbym Covingtonem. Starcia tego miło wspominał jednak nie będzie. Amerykanin zdominował go na pełnym dystansie, niwecząc mistrzowskie ambicje Brazylijczyka w nowej dywizji.

 

Na tym jednak nie koniec, bo klęska z Colbym Covingtonem zapoczątkowała fatalną serię Rafaela dos Anjosa. Były mistrz przegrał aż trzy z czterech następnych pojedynków, obronną ręką wychodząc tylko ze starcia z Kevinem Lee w maju 2019 roku.

 

W sobotę po czterech latach zmagań w 170 funtach, zakończonych bilansem 4-4, powraca do kategorii lekkiej. Pierwotnie jego rywalem miał być Islam Makhachev – rozpędzony serią sześciu zwycięstw przyjaciel i klubowy kolega Khabiba Nurmagomedova – ale ostatecznie Brazylijczyk wyjdzie do Paula Feldera. Na tydzień przed galą Dagestańczyk zmuszony był bowiem, aby wycofać się z występu z powodu problemów zdrowotnych.

 

Co ciekawe, po ostatniej walce – porażce niejednogłośną decyzją z Danem Hookerem w lutym – Paul Felder przebąkiwał o emeryturze, ale zdanie zmienił. Nie tylko zresztą wziął starcie z dos Anjosem na ledwie tydzień przed galą, ale też zgodził się na limit 155 funtów oraz 5-rundowy dystans.

 

Trudno w tym kontekście dziwić się, że bukmacherzy faworyzują mającego za sobą pełen obóz przygotowawczy Brazylijczyka. Wydaje się, że jego wszechstronność – zapasy i parter – mogą okazać się kluczem do pokonania wyróżniającego się przede wszystkim w obszarze kickbokserskim Amerykanina.

Related Articles