
Pomimo iż aż jedenaście z czternastu walk gali UFC 263 zakończyło się decyzjami sędziowskimi, emocji w Gila River Arena w Glendale nie brakowało.
W pojedynku wieńczącym sobotnią galę UFC 263 mistrz kategorii średniej Israel Adesanya okazał się ponownie lepszy od Marvina Vettoriego, pewnie zwyciężając na kartach sędziowskich. Nie sprawdziły się tym samym buńczuczne słowa Włocha, który zapowiadał brutalną detronizację Nigeryjczyka.
Pojedynek toczył się głównie w obszarze kickbokserskim, gdzie wyrachowany The Last Stylebender rozdawał karty, wykorzystując przebogaty arsenał uderzeń i świetną kontrolę dystansu. Szczególnie we znaki Włochowi dały się atomowe niskie kopnięcia, którymi Nigeryjczyk terroryzował jego wykroczną nogę.
Vettori miał kilka dobrych momentów, czy to trafiając ciosami, czy też notując obalenia – raz nawet zaszedł Adesanyi za plecy w parterze – ale mistrz nie dawał sobie zrobić większej krzywdy.
STILL THE MIDDLEWEIGHT KING.
@Stylebender rules the 185lb realm but still has words for Vettori afterwards! #UFC263 pic.twitter.com/XG0gy0hIrc
— UFC Europe (@UFCEurope) June 13, 2021
W kolejnej obronie pasa mistrzowskiego – już czwartej – Nigeryjczyk najprawdopodobniej ponownie skrzyżuje rękawice z Robertem Whittakerem, którego znokautował w 2019 roku. Od tego czasu Australijczyk odniósł jednak trzy cenne zwycięstwa, pokonując zawodników ze ścisłej czołówki i tym samym torując sobie z powrotem drogę do rozgrywki mistrzowskiej.
Niespodziewanie zakończył się co-main event, w którym do rewanżu stanęli mistrz 125 funtów Deiveson Figueiredo i Brandon Moreno. Ich pierwszy pojedynek zakończył się większościowym remisem.
Faworytem drugiego starcia był brazylijski czempion, ale Meksykanin zaprezentował kapitalną formę, od początku narzucając mordercze tempo. Zdominował Figueiredo w stójce i szczególnie w parterze, w trzeciej rundzie poddając rywala duszeniem zza pleców. Brandon Moreno został tym samym pierwszych w historii mistrzem UFC z Meksyku.
BRANDON MORENO HAS DONE IT!
@TheAssassinBaby HAS ACHIEVED A LIFELONG DREAM! #UFC263 pic.twitter.com/CVXYu6bxiK
— UFC Europe (@UFCEurope) June 13, 2021
Przed walkami mistrzowskimi do oktagonu po półtorarocznej przerwie powrócił Nate Diaz – bezsprzecznie największa gwiazda wieczoru. Będący największym bukmacherskim underdogiem gali Amerykanin skrzyżował rękawice z czołowym półśrednim Leonem Edwardsem.
Cztery pierwsze rundy przebiegały pod dyktando Jamajczyka, który był skuteczniejszy w szermierce na pięści i kopnięcia, notując też kilka efektownych obaleń. Niezwykle nonszalancki i prowokacyjny w swoich poczynaniach Diaz broni jednak nie składał do końca zawodów. Ba! W ostatniej minucie zdzielił rywala soczystą kombinacją stocktońskiego liścia z krzyżowym, okrutnie nim wstrząsając. Zanim jednak ruszył do huraganowych ataków, szukając skończenia, dał Edwardsowi kilka sekund na dojście do siebie, swoim zwyczajem ostentacyjnie celebrując udaną akcję. Kto wie, czy nie ustrzeliłby rywala, gdyby nie rzucił się na niego od razu?
ABSOLUTE CHAOS. THIS IS WHY IT'S FIVE ROUNDS!
DIAZ HAS EDWARDS ON THE ROPES DOWN THE STRETCH! #UFC263 pic.twitter.com/1jZPylCRsB
— UFC Europe (@UFCEurope) June 13, 2021
Werdykt sędziowski był natomiast formalnością. Wszyscy punktowi wskazali na odnoszącego dziewiąte zwycięstwo z rzędu Leona Edwardsa, choć… Mentalnym zwycięzcą walki okazał się Nate Diaz.
Warto odnotować też cenne zwycięstwo gremialnie skreślanego Paula Craiga, który makabrycznie powykręcał rękę Jamahalowi Hillowi, kapitalną walkę Brada Riddella z Drewem Doberem, która zakończyła się triumfem tego pierwszego, oraz fantastyczny występ odnoszącego piąte zwycięstwo z rzędu Movsara Evloeva, który poturbował zapaśniczo Hakeema Dawodu.