Skip to main content

Gala UFC 261 w Jacksonville – pierwsza od ponad roku z pełnymi trybunami – okazała się niezapomnianym widowiskiem.

 

Już karta wstępna sobotniej gali UFC 261 pełna była fajerwerków – vide chociażby szalona bijatyka Jeffa Moliny i Qilenga Aoriego – ale to karta wstępna skradła całe wydarzenie.

 

W otwierającym ją pojedynku Anthony Smith niskim kopnięciem zafundował Jimmy’emu Crute’owi koszmarną kontuzję nogi. Młody Australijczyk kompletnie stracił nad nią panowanie, co i rusz tracąc też równowagę. Jego noga raz za razem wykręcała się w kostce na wszystkie strony. Crute chciał co prawda dalej walczyć, ale lekarz nie dopuścił go do drugiej rundy.

 

Uraz Australijczyka był jednak niczym wobec tego, czego kilkanaście minut później doświadczył były mistrz kategorii średniej Chris Weidman, który skrzyżował rękawice z Uriahem Hallem.

 

Już w 17 sekundzie walki Weidman wyprowadził niskie kopnięcie, które zostało zblokowane przez Jamajczyka – tak skutecznie, że noga Amerykanina złożyła się w pół! Gdy nieświadom jeszcze prawdopodobnie makabrycznego złamania Weidman spróbował się na niej podeprzeć, noga kompletnie zawinęła się pod nim. Amerykanin runął na deski, wyjąc z bólu. Sędzia natychmiast przerwał zawody.

 

Jak na ironię, w 2013 roku do podobnie makabrycznej akcji doszło w rewanżowym starciu Andersona Silvy właśnie z Chrisem Weidmanem – wtedy to Amerykanin zblokował niskie kopnięcie Brazylijczyka, który skończył z upiornym złamaniem.

 

W pierwszym mistrzowskim pojedynku gali rozdająca karty w 125 funtach Valentina Shevchenko – największa bukmacherska faworytka wieczoru – dopełniła formalności, koncertowo rozbijając Jessicę Andrade i tym samym broniąc tron po raz piąty.

 

Fantastycznie w co-main evencie&
nbsp;zaprezentowała się Rose Namajunas, która rewelacujnym kopnięciem na głowę w pierwszej rundzie znokautowała faworyzowaną Weili Zhang, odbierając Chince tytuł mistrzowski wagi słomkowej.

Do niezapomnianych scen doszło też w pojedynku wieńczącym galę UFC 261, w którym naprzeciwko siebie stanęli w rewanżu mistrz kategorii półśredniej Kamaru Usman i Jorge Masvidal.

 

Wydawało się bowiem, że jeśli ponownie walkę ma wygrać Nigeryjczyk – był wyraźnym faworytem – to najpewniej poprzez klinczerską i zapaśniczą kontrolę. Tymczasem w drugiej rundzie zawodów Nigeryjski Koszmar brutalnie znokautował Ulicznika z Miami potężnym prawym prostym. Dla zaprawionego w bojach Jorge Masvidala – zawsze słynącego z tytanowej szczęki – była to pierwsza w karierze w UFC porażka przez nokaut.

 

– Jestem usatysfakcjonowany – powiedział zwycięzca podczas konferencji prasowej po gali. – Jak mówiłem, po pierwszej walce nie byłem usatysfakcjonowany i chciałem być usatysfakcjonowany dzisiaj. I zrobiłem to. Satysfakcjonujące uczucie.

 

– Musiałem tam wyjść i go pobłogosławić. I zrobiłem to. Pobłogosławiłem go. Zmotywował mnie, zmobilizował, abym wyszedł tam i zrobił to, co zrobiłem. Cieszę się.

 

W kolejnym pojedynku mogący pochwalić się już czterema obronami pasa mistrzowskiego Kamaru Usman najprawdopodobniej skrzyżuje ponownie rękawice z Colbym Covingtonem, którego po zaciekłej walce znokautował w czwartej rundzie w grudniu 2019 roku. Rewanżowy ten pojedynek zapowiedział już oficjalnie sternik UFC Dana White, choć póki co brak jakichkolwiek dodatkowych szczegółów.

Related Articles