
Nie lada furorę zrobił w Paryżu Renato Moicano, który w walce wieczoru gali UFC Fight Night zdemolował Benoita Saint-Denisa.
W sobotę do stolicy Francji po raz trzeci w historii zawitała organizacja UFC, organizując w Accor Arenie galę UFC Fight Night.
Francuscy zawodnicy walczyli ze zmiennym szczęściem. Owszem, rywalizację z resztą świata zakończyli zwycięstwem w stosunku 6-3, ale w najważniejszym pojedynku gali ich reprezentant poległ z kretesem – okazał się nim Benoit Saint-Denis, który w walce wieczoru stanął w szranki z Renato Moicano.
Brazylijczyk był w drodze do gali gremialnie skreślany przez rzesze fanów, komentatorów oraz ekspertów większych i mniejszych, a także bukmacherów. Bitewna rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Już w pierwszych sekundach pojedynku Moicano przechwycił kopnięcie Saint-Denisa, przenosząc walkę do parteru, gdzie z góry przez całą niemal pierwszą rundę kontrolował Francuza i niemiłosiernie go obijał. Ostre łokcie i potężne uderzenia spadały na głowę Francuza, bezradnego, choć cały czas walczącego o ucieczkę z niedogodnej pozycji. Do narożnika Benoit schodził po pierwszej rundzie ze zmasakrowaną twarzą – zakrwawionymi i opuchniętymi oczami, licznymi rozcięciami.
W drugiej odsłonie tempo walki spadło. Moicano skupiał się przede wszystkim na defensywie, tu i ówdzie kąsając Saint-Denisa ciosami prostymi. Do trzeciej rundy już nie doszło. Sędzia Marc Goddard po konsultacji z lekarzem uznał, że Francuz nie jest zdolny do dalszej walki – na prawe oko nie widział już nic, a i lewe było już okrutnie opuchnięte. W konsekwencji skazywany na pożarcie Renato Moicano wygrał przez techniczny nokaut, uciszając Paryż.
Na tym jednak widowisko się nie skończyło. Brazylijczyk udzielił bowiem ostrego wywiadu po walce, rugając Emmanuela Macrona i francuski rząd, stając w obronie chrześcijaństwa, kwestionując demokrację i polecając książkę Hansa Hermanna Hoppe “Demokracja. Bóg, który zawiódł”. Przemówienie Brazylijczyka odbiło się szerokim echem na świecie, wywołując zachwyty jednych, oburzenie i wściekłość drugich.
Pokonując doznającego drugiej z rzędy porażki Benoita Saint-Denisa, Renato Moicano wyśrubował serię swoich zwycięstw do czterech. Wygrał sześć z ostatnich siedmiu pojedynków. Na oku Brazylijczyk ma teraz dwóch zawodników – cieszącego się ogromną popularnością choć sklasyfikowanego nisko w rankingu Paddy’ego Pimbletta oraz Dana Hookera, który okupuje 5. miejsce w klasyfikacji.
W co-main evencie wydarzenia reprezentujący Francję Nassourdine Imavov po trudnym, wycieńczającym boju pokonał na pełnym dystansie Brendana Allena.
Pierwsza runda padła łupem Amerykanina, który skontrolował Francuza w parterze. Jednak w dwóch kolejnych to Imavov był skuteczniejszy, utrzymując walkę w stójce, gdzie trafiał częściej. Co prawda chwilami w trzeciej rundzie wydawało się, że Allen powoli przełamuje Imavova w stójce, ale wtedy rzucał się Francuzowi do nóg, kończąc ostatecznie na plecach. Sędziowie ostatecznie jednogłośnie orzekli o zwycięstwie Nassourdine’a Imavova jednogłośną decyzją sędziów. Francuz celuje teraz w pojedynek o pas mistrzowski wagi średniej, ale wydaje się, że wcześniej musi jednak wygrać jeszcze jedną walkę.