Skip to main content

Nie lada dreszczowiec zgotował polskim fanom MMA Marcin Tybura w co-main evencie sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas.

 

W drodze do pojedynku z Walterem Harrisem, który stanowił co-main event sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas, Marcin Tybura jak mantrę powtarzał, że musi bardzo uważać w pierwszej rundzie. Zdawał sobie bowiem sprawę, że Amerykanin jest piekielnie niebezpieczny w pierwszych minutach walki – rusza wówczas agresywnie na rywali i rozpuszcza ciężkie ręce, szukając nokautu.

 

Pomimo tych zapowiedzi polski zawodnik nie zdołał jednak uniknąć kowadeł Harrisa. Wszystko zaczęło się od obrotowego backfista, jakim po przestrzelonym kopnięciu Amerykanin zdzielił naszego zawodnika, wyraźnie go naruszając.

Czując krew, Harris ruszył do szaleńczych ataków, zasypując Polaka gradem uderzeń. Wydawało się, że jest o włos od zwycięstwa. Ba! Gdy po jednym z uderzeń pod Tyburą ugięły się nogi, sędzia już wystartował w jego kierunku, aby przerwać zawody.

Jednak uniejowianin po raz kolejny pokazał nie lada charakter. Przetrwał nawałnicę ze strony Amerykanina, jeszcze w pierwszej rundzie przenosząc walkę do parteru. Tam gra toczyła się do jednej bramki. Polak dominował, rozbijając w pył Amerykanina, którego skończył uderzeniami z góry w końcówce pierwszej rundy.

To jednak nie wszystko, bo nasz zawodnik został też nagrodzony $50-tysięcznym bonusem za Występ Wieczoru.

 

– To była bójka – powiedział Marcin podczas konferencji prasowej po gali. – Myślę, że ludziom się spodobało i dostanę teraz mocną walkę. Chciałbym walkę wieczoru z rywalem z czołowej piątki rankingu.

 

Na tym jednak nie koniec, bo rozpędzony obecnie serią pięciu zwycięstw Polak, który niemal na pewno w najnowszym notowaniu rankingu wagi ciężkiej przedrze się do Top 10, ma już na oku konkretnego przeciwnika.

 

– Nie sprawdziłem, kto z potencjalnych rywali ma już jakiś zestawiony pojedynek – powiedział. – Z tego, co wiem, Alexander Volkov ma już walkę. Nie wiem, czy ma już walkę Curtis Blaydes, ale jeśli nie ma, to chętnie zmierzyłbym się z nim albo też ze zwycięzcą dzisiejszej walki wieczoru.

 

Tymczasem we wspomnianej przez Polaka walce wieczoru sobotniej gali Jairzinho Rozenstruik w ostatniej sekundzie pierwszej rundy znokautował Augusto Sakaia, ponownie włączając się do walki o najwyższe laury w 265 funtach.

 

Czy natomiast Surinamczyk lub wspomniany Curtis Blaydes będą zainteresowani konfrontacją z Marcinem Tyburą? Przekonamy się pewnie w najbliższym czasie.

Honory Walki Wieczoru sobotniej gali w Las Vegas otrzymała nafaszerowana ostrymi wymianami konfrontacja Santiago Ponzinibbio z Miguelem Baezą, w której sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie.

 

Po pierwszej rundzie wydawało się, że niepokonany wcześniej Amerykanin wyjdzie z niej obronną ręką – okrutnie porozbijał bowiem Argentyńczyka ciosami i kopnięciami na łydkę. Jednak mniej więcej w połowie zawodów ich stery przejął twardy i charakterny Ponzinibbio. Pomimo rozbitej twarzy i zmasakrowanej wykrocznej nogi Argentyńczyk wściekle nacierał, będąc agresywniejszym i skuteczniejszym.

Werdykt sędziowski był formalnością. Wszyscy punktowi uznali, że pierwsza runda padła łupem Baezy, a dwie ostatnie Ponzinibbio, przyznając tym samym zwycięstwo Argentyńczykowi.

Related Articles