
Sobotnią galę UFC Fight Night uświetni ważny dla układu sił w wadze piórkowej pojedynek Chan Sung Junga z Danem Ige.
Nieczęsto zdarza się, aby zawodnik nie chciał występować w walce wieczoru gali UFC, ale… Z takim właśnie odosobnionym przypadkiem mamy do czynienia w drodze do sobotniej gali UFC Fight Night, która odbędzie się w Las Vegas.
Chan Sung Jung, który w starciu wieńczącym wydarzenie skrzyżuje rękawice z Danem Ige, nie jest bowiem zadowolony ze statusu swojej walki. Dlaczego? Z powodu jej 25-minutowego dystansu.
– Prosiłem UFC o co-main event z trzema rundami – zdradził podczas konferencji prasowej przed galą. – Nie dali mi tego. Trochę mnie to zasmuciło.
– Oczywiście są też korzyści wynikające z występu w walce wieczoru. Cieszysz się o wiele większym zainteresowaniem, otrzymujesz trochę więcej pieniędzy i tak dalej. Zdecydowanie preferowałem jednak 3-rundowe starcie.
Sklasyfikowany na 4. miejscu w rankingu wagi piórkowej Koreański Zombie ostatniego występu do udanych nie zaliczy. W październiku ubiegłego roku został bowiem porozbijany na pełnym dystansie przez Briana Ortegę, a tym samym jego seria dwóch efektownych zwycięstw dobiegła końca – a wraz z nią jego nadzieje na walkę o złoto.
34-latek wierzy jednak, że zwycięstwo z Danem Ige zapewni mu powrót do rozgrywki mistrzowskiej.
– To świetny, wszechstronny zawodnik – ocenił Hawajczyka. – Lubi ostrą bójkę, walczy agresywnie, co zapowiada ekscytujący pojedynek.
– Dan to bitnik. Jeśli zechce pójść ostro, będzie mi to idealnie pasowało. Wielu ludzi mówiło to samo przed walką z Ortegą – że pójdzie ze mną na wojnę. Byłem więc na to gotowy, ale okazało się, że niczego takiego nie było. Zobaczymy, co będzie tutaj.
Pewności siebie nie brakuje Danowi Ige, który trzy miesiące temu w ledwie 22 sekundy znokautował Gavina Tuckera, powracając na zwycięskie tory po porażce, jaką zadał mu wcześniej Calvin Kattar.
– Jung walczył w prawdziwych wojnach, więc potrafi wiele przyjąć – stwierdził Hawajczyk. – Uważam jednak, że moc w moich pięściach to coś zupełnie innego. Dotykam gości i jest po nich. Zawsze wiedziałem, że mogę to robić, ale nigdy nie miałem okazji tego pokazać – poza moją ostatnią walką.
– Jeśli wyjdzie do mnie i swoim zwyczajem spróbuje bijatyki, zostanie znokautowany na sztywno. Nie ma w ogóle kwestii tego, czy jest w stanie wytrzymać moje uderzenia. Nie, nie jest. To może być wojna, ale może też być jednostronna walka, bo jestem przygotowany w stu procentach. Jestem gotowy do walki i gotowy, aby pójść z nim ostro.
Featherweight fireworks are on the books for Saturday
@KoreanZombieMMA vs @DynamiteDan808
[ #UFCVegas29 | June 19 on ESPN2 & #ESPNPlus ] pic.twitter.com/sBI6UZqEJO
— UFC (@ufc) June 17, 2021
Minimalnym bukmacherskim faworytem zawodów jest Dan Ige. Mając na uwadze ostatnie występy obu zawodników, trudno się temu dziwić, ale… Czy rzeczywiście 34-letni Koreański Zombie najlepsze lata ma już za sobą? Czy obniżył loty na tyle, aby już teraz mógł sięgnąć go Dan Ige?
Do niecodziennego starcia dojdzie w co-main evencie gali. Nieczęsto bowiem rywalizujących zawodników dzieli prawie 18 lat – a tak właśnie jest w przypadku konfrontacji 43-letniego weterana Alekseia Oleinika z 26-letnim Sergeyem Spivakiem. Dość powiedzieć, że gdy ten ostatni miał ledwie rok, Boa Dusiciel toczył już swoją pierwszą zawodową walkę w formule MMA.
Sporym bukmacherskim faworytem jest Sergey Spivak. Na tym etapie swojej kariery Aleksei Oleinik w
ydaje się bowiem mieć paliwo w baku na kilka ledwie minut potyczki. Jeśli nie zdąży w tym czasie ustrzelić albo raczej poddać rywala, prawdopodobnie polegnie z kretesem.