Skip to main content

 Zdecydowanie nie tak powrót do oktagonu po 600 dniach tamże nieobecności wyobrażał sobie Leon Edwards..

 

Walka wieczoru sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas pomiędzy Leonem Edwardsem i Belalem Muhammadem pozostawiła po sobie gigantyczny niedosyt – dla zawodników, organizatorów oraz fanów. Została bowiem uznana za nieodbytą.

 

W pierwszej odsłonie powracający do oktagonu po prawie dwóch latach przerwy Jamajczyk zaprezentował się bardzo dobrze. Nieustannie mieszając ustawienie – klasyczne przeplatając z odwrotnym – kąsał Amerykanina szybkimi prostymi i krótkimi kombinacjami.

Ba! Kapitalnie przygotowanym kopnięciem na głowę Edwards zachwiał nawet na moment Muhammadem, rzucając się potem do huraganowych ataków, aby dobić przeciwnika. Amerykanin z palestyńskimi korzeniami przetrwał jednak trudne chwile.

Ledwie osiemnaście sekund po rozpoczęciu drugiej rundy doszło natomiast do dramatów. Edwards spróbował kolejnego kopnięcie na głowę, poprzedzając je lewym krzyżowym. Rzecz jednak w tym, że nie domknął pięści i trafił Muhammada palcem w oko. Reakcja Amerykanina nie pozostawiła wątpliwości – odczuł faul bardzo mocno. Jego oko natychmiast zresztą mocno napuchło.

Wezwawszy do oktagonu lekarza, sędzia Herb Dean został poinstruowany przez niego, aby przerwać pojedynek, bo Belal Muhammad w takim stanie kontynuować go nie może. Tak też uczynił, uznając że faul Jamajczyka był nieintencjonalny – a to oznaczało no-contest.

– Łapałem rytm walki, gdy doszło do tego dziwacznego wypadku – powiedział podczas konferencji prasowej po walce Edwards. – Jestem załamany. Ponad półtora roku przerwy i powrót na takie coś. Bardzo smutne.

 

– Nie wydaje mi się, żeby rewanż był potrzebny. Walczyłem z nim tylko dlatego, że inni goście odrzucili walkę. Wszystko było już przesądzone. Wyraźnie wygrywałem ten pojedynek. Nie czuję więc potrzeby kolejnej z nim walki. Muszę iść do przodu.

 

– Wygrałem osiem walk z rzędu. To trzeci najlepszy wynik w historii organizacji. Ja, Kamaru Usman i Georges Saint-Pierre jesteśmy na czele. Zapracowałem na dużą walkę.

 

Z powyższych wypowiedzi Leona Edwardsa zadowolony nie był Belal Muhammad.

– Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś zgrywał takiego twardziela po wsadzeniu palców w oczy drugiemu zawodnikowi w walce, która dopiero się rozkręcała – napisał w niedzielę w mediach społecznościowych. – Jeśli jesteś usatysfakcjonowany takim zakończeniem, jesteś mięczakiem. Po takiej walce nie dostaniesz starcia o pas. Wziąłem ją trzy tygodnie temu i wyszedłem, żeby się bić. Powtórzmy to!

 

Walka wieczoru nie była jedyną, która zakończyła się w sobotę wynikiem no-contest. Po zainkasowaniu nieprzepisowego kolana na głowę – był w parterze – Darren Stewart nie był bowiem w stanie kontynuować pojedynku z Erykiem Andersem, który w konsekwencji został uznany za nieodbyty.

 

Co ciekawe, aż trzy walki zakończyły się ekspresowymi nokautami. W co-main evencie Ryan Spann w 71 sekund rozbił Mishę Cirkunova. Wcześniej tylko 22 sekundy na ustrzelenie Gavina Tuckera potrzebował Dan Ige, a w pierwszym pojedynku gali Matt Semelsberger spacyfikował Jasona Witta w ledwie 16 sekund.

Related Articles