
Były mistrz kategorii koguciej Cody Garbrandt powalczy w sobotę o powrót do rywalizacji o najwyższe laury.
Cody Garbrandt rozpoczął przygodę z UFC na początku 2015 roku z nie lada przytupem, w niespełna dwa lata torując sobie drogę na tron kategorii koguciej. Rozsiadł się na nim, w fantastycznym stylu w grudniu 2016 roku pokonując na kartach sędziowskich legendarnego Dominicka Cruza.
In the zone
[@Cody_NoLove | #UFCVegas27 | Saturday on ESPN+ ] pic.twitter.com/rjbgxi36UB
— UFC (@ufc) May 20, 2021
Wydawało się wówczas, że 25-letni ledwie wtedy No Love ma cały świat u swoich stóp. Nie dość bowiem, że wdrapał się na sportowy szczyt, to cieszył się gigantyczną popularnością, uchodząc za wschodzącą gwiazdę organizacji. Jednak rzeczywistość okazała się dla młodziana brutalna…
Nękany przez poważną kontuzję pleców, koronę mistrzowską stracił już w pierwszej jej obronie, padając pod uderzeniami TJ-a Dillashawa. Wyszykowany mu od razu rewanż również skończył na tarczy, ponownie będąc zmuszonym uznać wyższość Killashawa.
Gdy natomiast w marcu 2019 roku przegrał trzecią walkę z rzędu przez brutalny nokaut – tym razem zafundowany mu przez Pedro Munhoza – dalsza kariera sportowa Cody’ego Garbrandta stanęła pod dużym znakiem zapytania.
Pomimo nadal nękających go problemów zdrowotnych, Amerykanin broni jednak nie złożył. Zmienił metody treningowe, zmienił klub, zrobił ponad roczną przerwę. I zadziałało!
W czerwcu ubiegłego roku No Love popisał się fantastycznym nokautem na Raphaelu Assuncao, ponownie włączając się do rajdu o najwyższe laury w kategorii koguciej.
Ba! Zapowiedział nawet wówczas marsz po złoto wagi… muszej! Natychmiast zresztą zestawiono mu starcie z tamtejszym mistrzem Deivesonem Figueiredo. Miało się ono odbyć w listopadzie ubiegłego roku, ale nigdy się nie odbyło. Garbrandta ponownie dopadł okrutny pech – zerwał mianowicie biceps, będąc zmuszonym do wycofania się z rywalizacji. Później z kolei dopadł go koronawirus, który przeszedł bardzo cię
żko.
Po jedenastu miesiącach rozbratu z oktagonem do akcji powróci w sobotę, ponownie w kategorii koguciej. W walce wieczoru gali UFC Fight Night w Las Vegas – bardzo ważnej dla układu sił w 135 funtach – skrzyżuje rękawice z Robem Fontem, który może pochwalić się serią trzech zwycięstw.
Both coming to make a statement on Saturday
Who gets one step closer to the top?
[ #UFCVegas27 | May 22 | #ESPNPlus ] pic.twitter.com/hDcI90x5Pi
— UFC (@ufc) May 19, 2021
Podczas konferencji prasowej przed galą No Love nie ukrywał, że wierzy, iż zwycięstwo w sobotę może zaprowadzić go do zarówno do titleshota w wadze koguciej, gdzie za kilka miesięcy dojdzie prawdopodobnie do rewanżu Aljamaina Sterlinga z Petrem Yanem, jak i do titleshota w wadze muszej, gdzie w czerwcu do mistrzowskiego rewanżu staną Deiveson Figueiredo i Brandon Moreno.
– Chcę zostać mistrzem dwóch kategorii wagowych – zapowiedział Cody. – Taki jest mój cel. Wiem, że teraz mamy cyrk z Aljamainem (Sterlingiem) i (Petrem) Yanem, więc muszą powtórzyć tę walkę. Aljamain przeszedł niedawno operację szyi, więc trochę się to przedłuży.
– Czuję jednak, że moja sobotnia walka to eliminator, więc jeśli skończę Roba, będę miał opcje. W kategorii koguciej też będę miał opcje i jednocześnie będę pierwszy do pasa w muszej. Dla mnie perfekcyjnie.
– Jeśli cofnąć się do listopada, to Covid wiele mi odebrał, ale jednocześnie mam teraz dzięki temu więcej opcji. Wygrywam w sobotę i jestem następny do pasa w kategorii koguciej. A walka (o pas wagi muszej) pomiędzy Deivesonem Figueiredo i Brandonem Moreno jest kilka tygodni później. Mam więc nadzieję, że nikt w niej nie ucierpi, wyjdą z niej bez szwanku i zrobimy walkę ze zwycięzcą. Tak byłoby idealnie, ale oczywiście wiele może się wydarzyć.
Czy Rob Font może pokrzyżować mocarstwowe plany Cody’ego Garbrandta? Otóż, wedle bukmacherów – jak najbardziej! Nie ma bowiem w tej walce faworyta, kursy na obu są identyczne. Mając na uwadze gigantyczną przewagę zasięgu, jaką będzie miał po swojej stronie Font, trudno się dziwić, że nikt go tutaj nie skreśla. Z drugiej jednak strony, to Garbrandt jest zawodnikiem szybszym i wszechstronniejszym. Posiada też cięższe pięści. Czy to wystarczy na Fonta? Przekonamy się w wczesnym niedzielnym rankiem czasu polskiego.