
Sobotnia gala UFC Fight Night w Las Vegas złotymi zgłoskami w historii organizacji pewnie się nie zapisze – aż 8 z 12 walk zakończyło się decyzjami sędziowskimi – ale kilka momentów na pewno utkwi w pamięci fanów na dłużej.
W drodze do gali uznawany kiedyś za jedną z największych wschodzących gwiazd organizacji były mistrz kategorii koguciej Cody Garbrandt snuł już wizję sięgnięcia po dwa trony – 135 i 125 funtów. Jednak po wydarzeniach sobotniego wieczoru w Las Vegas zmuszony będzie zrewidować swoje plany. W walce wieczoru został bowiem rozbity w pył przez kapitalnie usposobionego Roba Fonta.
O ile w pierwszej odsłonie No Love miał kilka dobrych momentów – trafił rywala ładnymi ciosami, zanotował kilka obaleń, nie dawał się zbyt często trafiać – to z każdą upływającą minutą rywalizacji przewaga Fonta rosła. 33-latek prezentował się doskonale pod kątem pięściarskim, czyniąc kapitalny użytek ze swojej przewagi zasięgu – raz za razem kąsał poszukującego chwilami desperackich wręcz obaleń Garbrandta długimi, soczystymi prostymi oraz krótkimi kombinacjami.
This combination from @RobSFont is an absolute work of art! #UFCVegas27 pic.twitter.com/aUKlheVBm8
— UFC Europe (@UFCEurope) May 23, 2021
No Love nie potrafił znaleźć sposobu na presję i świetny boks Fonta. Pomimo zmęczenia i porozbijanej twarzy do ostatnich minut Garbrandt próbował jednak odwrócić losy walki. Jego cepy nie robiły jednak wrażenia na kapitalnie dysponowanym Foncie.
Werdykt był formalnością. Wszyscy trzej sędziowie wskazali na odnoszącego czwarte zwycięstwo z rzędu i tym samym włączającego się do mistrzowskiej rozgrywki w wadze koguciej Roba Fonta.
– Nie jestem zaskoczony – powiedział Font podczas konferencji prasowej po gali. – Był szybki, uderzał mocno. Byłem trochę zaskoczony jego obaleniami, bo spodziewałem się, że będzie chciał utrzymać się na górze i przechodzić do kolejnych pozycji, a on chciał wracać na górę i walczyć w stójce. Wyglądało prawie tak, jak by nie chciał obalać.
– Miałem wręcz chwilami wrażenie, że pogrywał sobie ze mną i w końcu coś zrobi. Jednak po jednej z jego szarż ustawiłem go na siatce ciosami, trafiłem na korpus i zwolnił. Pomyślałem wtedy, że wszystko gra. Trzeba tak to rozgrywać. Nie szaleć przesadnie. Nie szukać bójki. Jego jedyną szansą był nokaut. Mój plan zadziałał.
Pomimo iż wraz z sobotnim zwycięstwem Rob Font stał się ważnym graczem w 135 funtach, to nie może być w najmniejszym stopniu pewnym titleshota. Niebawem dojdzie bowiem do starcia TJ-a Dillashawa z Corym Sandhagenem, które jest postrzegane jako eliminator do walki o pas. Na rewanż z nowym mistrzem Aljamainem Sterlingiem czeka też Petr Yan, który dwa miesiące temu przegrał z Jamajczykiem przez dyskwalifikację, tracąc tron.
– Na pewno nie chcę walczyć z nikim za mną w rankingu – zaznaczył Font. – Nauczyłem się cierpliwości, więc będę cierpliwy.
Pod ziemię po porażce nie zapadł się Cody Garbrandt. No Love nie pojawił się co prawda na konferencji prasowej, ale nagrał krótki komentarz po walce, który opublikował w mediach społecznościowych.
– Co słychać? – zaczął Cody. – Przede wszystkim dziękuje za wszystkie miłe wiadomości i wsparcie. Rob był dzisiaj lepszy. Czułem tam, że walczyłem sam ze sobą, rywalizowałem ze sobą. Niczego mu nie ujmuję. Gratulacje dla niego i jego sztabu.
– Po pierwsze i najważniejsze dziękuję Bogu, że byliśmy tam bezpieczni. Wyciągnę z tego wiele pozytywów, otrząsnę się i powrócę z trenerami i kolegami klubowymi… Nadal chcę być najlepszy na świecie. Chcę być mistrzem.
– Czasami po drodze napotykasz problemy, które stają naprzeciwko twoich marzeń i motywują cię do jeszcze cięższej pracy. Pozwalają ci zrozumieć, co trzeba zrobić. Czynią wszystko jeszcze wspanialszym, gdy już wdrapiesz się na szczyt.
– Dziękuję wam – powiedział na koniec, ledwie powstrzymując łzy. – To nie był mój wieczór, ale… Podobało mi się. Poprawię błędy… Jestem po prostu wdzięczny, więc chciałem to nagrać, żeby przekazać wam, jak bardzo doceniam wasze wsparcie i miłość. Bardzo to doceniam.
W co-main evencie formą błysnęła Carla Esparza, która w dominującym stylu zmasakrowała i ubiła w drugiej rundzie faworyzowaną Xiaonan Yan. W ten sposób Amerykanka najprawdopodobniej utorowała sobie drogę do walki o złoto 115 funtów z Rose Namajunas, którą, nawiasem mówiąc, swego czasu pokonała.