
Nie brakowało nokautów, poddań i szalonych zwrotów akcji podczas gali UFC 262 w Houston, która wyłoniła nowego mistrza kategorii lekkiej.
Nic nie wyszło z szumnych zapowiedzi Michaela Chandlera, który w drodze do kończącej bezkrólewie w wadze lekkiej walki wieczoru zapowiadał znokautowanie Charlesa Oliveiry, nie mając wątpliwości, że wcześniej złamie Brazylijczyka mentalnie. Nie znaczy to jednak, że Amerykanin nie był bliski zwycięstwa – jak najbardziej był!
Początek pojedynku należał do Oliveiry, którzy przeniósł walkę do parteru, zachodząc Chandlerowi za plecy. Amerykanin zdołał jednak uwolnić się z trudnego położenia, a gdy walka wróciła na nogi, zdzielił rywala potężnymi uderzeniami, posyłając go na deski. Wydawało się, że był wówczas o jedno dobre uderzenie od zmuszenia sędziego do przerwania zawodów, ale sobie tylko znanym sposobem Oliveira przetrwał.
Natomiast już w pierwszej akcji drugiej rundy Brazylijczyk soczystym lewym sierpowym posłał Irona na deski, rzucając się za naruszonym rywalem. Amerykanin szybko wrócił co prawda na nogi, ale kolejne bomby spadły na jego głowę. Próbował salwować się ucieczką, ale Oliveira dopadł go i ściął z nóg kolejnym lewym sierpem, dzieła zniszczenia dopełniając uderzeniami z góry.
ARE YOU KIDDING ME?! WHAT DID WE JUST SEE?!
@CharlesDoBronxs JUST KNOCKED OUT MICHAEL CHANDLER! #UFC262 pic.twitter.com/fg60ZKhXmW
— UFC Europe (@UFCEurope) May 16, 2021
Tym samym kategoria lekka UFC ponownie ma swojego mistrza po tym, jak kilka miesięcy temu na sportową emeryturę udał się niepokonany Khabib Nurmagomedov.
– Wiedziałem, że będzie ciężko – powiedział podczas konferencji prasowej po gali Oliveira. – To zawodnik ze szczytu. Ściągnęli tu Michaela Chandlera, aby wygrał. Wiedziałem jednak, że w stójce mogę wymieniać się z nim uderzeniami i wiedziałem, że w parterze mogę skorzystać z mojego jiu-jitsu.
Po porażce Amerykanin głowy w piasek nie schował, również pojawiając się na konferencji prasowej.
– Po pierwsze, czapki z głów przed Charlesem – powiedział Chandler. – Czapki z głów za przetrwanie pierwszej rundy, przetrwanie kanonady.
– Pokazał dzisiaj, że jest twardszy, niż nam się wszystkim wydawało. Czapki z głów. Jest teraz naszym mistrzem w 155 funtach, ale wrócę po ten pas.
– Będę mistrzem – zapewnił. – Zanim moja kariera dobiegnie końca, będę mistrzem UFC. Dzisiaj miałem okazję poczuć ten smak. Przegrałem. Jak jednak powtarzam, każdy młody człowiek upada i każdy młody człowiek się podnosi.
Z kim w pierwszej obronie tytułu mistrzowskiego wagi lekkiej zmierzy się nowy mistrz? Póki co nie wiadomo, ale wiele wskazuje na to, że kolejnego pretendenta wyłoni lipcowa trylogia Dustina Poiriera z Conorem McGregorem.
Starcie Charlesa Oliveiry z Michaelem Chandlerem nie było jedynym brazylijsko-amerykańskim, które tego wieczoru okazało się fantastycznym widowiskiem. Nieco wcześniej nieprawdopodobny bój dali bowiem Edson Barboza i Shane Burgos.
Po wojnie na wyniszczenie z tarczą oktagon opuścił Brazylijczyk, choć doszło do tego w niecodziennych okolicznościach – w trzeciej rundzie Barboza grzmotnął Burgosa potężnym prawym sierpowym, ale Amerykanin nie padł od razu na deski. Uderzenie zadziałało jak bomba z opóźnionym zapłonem i dopiero po kilku sekundach Burgos zatoczył się, lądując twarzą na macie, nieprzytomny.
W co-main evencie gali Beneil Dariush zdominował zapaśniczo i parterowo zdecydowanie mającego już najlepsze lata za sobą Tony’ego Fergusona. Pokonując El Cucuya jednogłośną decyzją, Dariush włączył się do rozgrywki mistrzowskiej w wadze lekkiej. Dla Fergusona była to już trzecia przegrana z rzędu.
Warto wspomnieć też o Andre Munizie, który w pierwszej rundzie wyróżnionej walki karty wstępnej odniósł najcenniejsze zwycięstwo w sportowej karierze, łamiąc rękę zaprawionemu w bojach specjaliście od brazylijskiego jiu-jitsu Ronaldo Souzie. Jak do tego doszło? Jacare nie odklepał balachy.