
Igrzyska olimpijskie gościły już różne nietypowe dyscypliny sportu. Do klasycznych dyscyplin lekkoatletycznych, wodnych, zespołowych czy sportów walki od kilku lat dołączają te miejskie, zwane przez niektórych ulicznymi. Na olimpiadę trafiły najpierw skateboarding, czyli akrobacje na deskorolce, a następnie wspinaczka i koszykówka uliczna. W stolicy Francji zadebiutuje breaking.
„Wystąpiliście tutaj w pięciu i zatańczyliście „bredgensa”. Taniec na głowie, jak ktoś nie wie.” – w taki sposób 27 lutego 2006 zwrócił się do posłów zgromadzonych na sali plenarnej Andrzej Lepper, ówczesny lider Samoobrony i wicemarszałek Sejmu. Jego wypowiedź była jedną z protoplastów obecnych virali i błyskawicznie obiegła wszystkie dostępne w tamtym czasie media. Niemal dwie dekady temu nikt nie myślał, że specyficzny taniec stanie się czymś więcej niż elementem rosnącej w siłę, również na polskiej ziemi, kultury hip-hopowej. Breaking to nowość, która do igrzysk ma przyciągnąć młodszych widzów, dla których olimpiada przestawała być atrakcyjna.
No właśnie, Międzynarodowy Komitet Olimpijski od lat boryka się ze spadkiem zainteresowania igrzyskami. Stąd cykliczne decyzje o wyrzucaniu z programu olimpiady sportów, które stały się niepopularne i w konsekwencji nie przynosiły oczekiwanych zysków. W ich miejsce pojawiają się nowe konkurencje i dyscypliny, które nie tylko na nowo mają przyciągnąć widzów przed telewizory, ale także sponsorów i reklamodawców, czyli pieniądze. Nie jest to łatwe, bowiem nie zawsze da się wymyślić koło na nowo. Stąd pojawiają się nieco bardziej „egzotyczne” dyscypliny, a granica między sportem a rozrywką zaczyna się coraz mocniej zacierać.
Czym zatem jest breaking? To rodzaj tańca sportowego, którego korzenie sięgają lat 70. XX wieku. Narodzona w nowojorskiej dzielnicy Bronx konkurencja jest widowiskowym połączeniem tańca i ekwilibrystycznych, niemal akrobatycznych ruchów w rytm muzyki. To nieodłączny element szeroko pojętej kultury hip-hopowej. Przez lata rywalizacja zawodników – breakerów (w slangu „b-boys” i „b-girls” – toczyła się jedynie na ulicy. Przełom nastąpił w 2004 roku, gdy globalna marka napojów energetycznych Red Bull wciągnęła breaking do swojej stajni, obok sportów ekstremalnych, piłki nożnej i Formuły 1.
Koncern rozpoczął coroczną organizację prestiżowego turnieju Red Bull Breakdance Championship One, dzięki której taniec przestał być jedynie składową hip-hopowych eventów, a nabrał typowo sportowego sznytu. Wcześniej breaking podlegał wyłącznie pod Światową Federację Tańca Sportowego. W 2018 roku zadebiutował na igrzyskach olimpijskich młodzieży w Buenos Aires. Medialny sukces dyscypliny sprawił, że już rok później MKOl podjął decyzję o włączeniu breakingu do programu igrzysk olimpijskich, razem ze wspinaczką sportową, surfingiem i skateboardingiem. Te trzy dyscypliny zadebiutowały już w Tokio. Breaking pojawi się w tegorocznej paryskiej imprezie.
Pierwotna nazwa dyscypliny to właśnie breaking. Wraz ze wzrostem popularności stworzono nazwę breakdance. Słowo „dance” (ang. taniec) miało za zadanie ułatwić postronnemu odbiorcy zrozumienie, o co w tym wszystkim chodzi. Zawodnicy nadal posługują się jednak początkową nazwą, która również została przyjęta przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Paryska publiczność będzie mogła obejrzeć zmagania w breakingu w dniach 9-10 sierpnia. W piątek zaprezentują się panie, natomiast w sobotę do rywalizacji przystąpią panowie. Konkurencja odbędzie się na otwartym powietrzu. Areną zmagań breakerów będzie Place de la Concorde (fr. Plac Zgody), położony pomiędzy Polami Elizejskim i Ogrodami Tuileries.
W indywidualnych pojedynkach, zwanych bitwami, zmierzy się 16 kobiet i 16 mężczyzn z całego świata. Niestety wśród nich zabraknie Polaków. Mimo, że nazwa „bitwa” ma nacechowanie agresywne, jest to jedynie przenośnia. Kontakt fizyczny pomiędzy zawodnikami jest bowiem zabroniony i może spowodować nawet dyskwalifikację. Jak wygląda taki pojedynek? Na igrzyskach składa się on z trzech rund, w których każdy z zawodników ma 60 sekund na zaprezentowanie swojego pokazu. Występujący są oceniani przez pięciu sędziów, zwykle byłych tancerzy, którzy zwracają uwagę na najmniejsze detale.
Sędziowie biorą pod uwagę pięć elementów pokazu. Po pierwsze technikę, czyli kontrolę ciała oraz dynamikę potrzebną do czystego wykonania ruchów. Po drugie sposób wyrazu, czyli szerszy zakres ruchów niż u przeciwnika, a także jak najmniejszą liczbę powtórzonych ruchów lub sekwencji. Po trzecie wykonanie, czyli większą dokładność, czystość pokazu, minimalizację poślizgnięć i upadków. Po czwarte muzykalność, czyli synchronizację ruchów z muzyką. Po piąte oryginalność, czyli pokazanie większej kreatywności w ruchach standardowych, a także prezentacją ruchów innowacyjnych. Chodzi tu również o spontaniczność i umiejętność wybrnięcia z upadku czy poślizgnięcia.
Zawodniczki i zawodnicy w breakingu używają pseudonimów. W rywalizacji pań do grona faworytek należą Amerykanki: b-girl Logistx i b-girl Sunny, a także Japonki: b-girl Ami oraz weteranka dyscypliny, 41-letnia b-girl Ayumi. Wysoko stoją również notowania dwóch nastolatek, 16-letniej b-girl Syssy z Francji oraz 18-letniej b-girl 671 z Chin. Wśród mężczyzn mamy zdecydowanie większą różnorodność narodowościową. Kandydatami do medali będą b-boy Victor z USA, Kanadyjczyk b-boy Phil Wizard, b-boy Lee z Holandii, Japończyk b-boy Shigekix, b-boy Hong 10 z Korei Południowej, a także b-boy Amir z Kazachstanu.
Mimo, że breaking debiutuje na igrzyskach jako dyscyplina mająca przyciągnąć nowych odbiorców, samo środowisko breakdance’u jest podzielone w temacie igrzysk. Ideą dyscypliny była wolność i freestyle, a na czas olimpiady zostały narzucone pewne „ramy” sportu i zasady, które pół wieku temu na Bronxie nie obowiązywały. Bitwy zawsze były naładowane emocjami, czasem również tymi negatywnymi. Na scenie poza tańcem mamy całą masę gestów, które mają pokazać pewność siebie, zdeprymować rywala, ale także wysłać sygnał do sędziów. W Paryżu zawodnicy mają unikać obraźliwych gestów.
Sami jesteśmy ciekawi jak breaking zostanie przyjęty na igrzyskach. W kolejce do zmian przez MKOl czekają inne dyscypliny: squash, MMA i – co chyba najbardziej kontrowersyjne – e-sport. Świat pędzi do przodu. Wszystko musi być szybkie, efektowne, skondensowane i wyzwalające emocje. Taneczny show breakerów z pewnością to zapewni.