
Pierwotnie sobotnią galę UFC Fight Night miało zwieńczyć szalenie interesujące starcie TJ-a Dillashawa z Corym Sandhagenem, ale wszystko wzięło w łeb.
Nie tak to miało wyglądać – chciałoby się rzec. Od kilku tygodni fani ostrzyli sobie zęby na kapitalnie zapowiadające się starcie w czubie kategorii koguciej pomiędzy powracającym do akcji po 2-letnim zawieszeniu za doping byłym mistrzem TJ-em Dillashawem z idącym jak burza Corym Sandhagenem. Miało do niego dojść podczas sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas, a zwycięzca miał zapewnić sobie status pretendenta do złota.
Jednak na niespełna dwa tygodnie przed galą wszystko się posypało. Podczas sparingu TJ Dillashaw nabawił się bowiem dużego rozcięcia łuku brwiowego, będąc zmuszonym do wycofania się z pojedynku. Dalsze losy walki nie są pewne. Niewykluczone, że zostanie przełożona na bliżej nieokreślony termin.
Organizatorzy zmuszeni byli wobec tego do szybkiego działania, celem wyłonienia nowej walki wieczoru. Nie zdecydowali się na przesunięcie na to miejsce żadnego z zaplanowanych już starć, zamiast tego zestawiając w ostatniej chwili konfrontację Michelle Waterson z Mariną Rodriguez, która ostatecznie uświetni galę. Pomimo iż obie zawodniczki rywalizują w kategorii słomkowej, walka ta odbędzie się w limicie wagi muszej – a to oczywiście z uwagi na zestawienie jej w ostatniej chwili.
Stepping into flyweight waters #UFCVegas26
[ @WMMARZ vs @KarateHottieMMA ] pic.twitter.com/vRINzIDfco
— UFC (@ufc) May 5, 2021
Decyzja organizatorów nie wszystkim przypadła do gustu. Nie brak głosów, iż znacznie bardziej na walkę wieczoru nadawałby się pojedynek Neila Magny’ego z Geoffem Nealem, którzy również skrzyżują rękawice w sobotę.
Ciekawie zapowiada się też starcie pomiędzy dwoma doskonałymi – ale zupełnie innymi – grapplerami w osobach Gregora Gillespiego i Diego Ferreiry. Obu zawodników cechuje duża agresja w stójce i doskonała gra parterowa – rzecz jednak w tym, że Amerykanin jest przede wszystkim wybornym zapaśnikiem, podczas gdy Brazylijczyk posiada rewelacyjne jiu-jitsu. Najprawdopodobniej zatem to właśnie od Gillespiego – jako sprawniejszego wrestlera – zależeć będzie, czy pojedynek toczony będzie w stójce, czy też w parterze.
Dużo medialnej uwagi ściąga też starcie najbardziej rozpoznawalnego zawodnika w rozpisce, Donalda Cerrone. Zaprawiony w bojach Kowboj miał pierwotnie stanąć w Las Vegas naprzeciwko innego weterana i swojego starego znajomego z czasów treningó
w w klubie Jackson-Wink MMA w Albuquerque Diego Sancheza, ale ten został zwolniony z organizacji za niedopełnienie formalności medycznych. W rezultacie nowym przeciwnikiem Kowboja w co-main evencie gali został przeplatający ostatnio zwycięstwa z porażkami Alex Morono, który ostatnio został rozbity na pełnym dystansie przez Anthony’ego Pettisa.
Donald Cerrone nie ukrywał podczas konferencji prasowej przed galą rozczarowania odwołaniem walki z Diego Sanchezem. Zapewnił jednocześnie, że do potyczki z Alexem Morono podejdzie z taką samą motywacją.
– Dzieciak idzie mocno – powiedział o nowym rywalu. – Jest głodny. To czyni go niebezpiecznym, bo nie jest starym weteranem jak ja. Nowy, wchodzący coraz wyżej, głodny dzieciak. Jestem przekonany, że jego drużyna nastawia go na zasadzie: „Wyjdź tam i od razu przyciśnij skurczybyka na początku. Jeśli masz załatwić Kowboja, to zrobisz to na początku”. Dlatego też razem z trenerem zrobimy rundy pierwszą i drugą w szatni przed walką, żebym wyszedł tam gotowy do walki.
– Chciałem walki wieczoru. Marzyłaby mi się walka na dystansie pięciu rund. Nie wiem, czy ten dzieciak wytrzymałby pięć rund. Nadal mam mordercze żądze zranienia skurczybyka. Planuję, aby każdy mój cios, każde kopnięcie były śmiercionośne. Nie zamierzam wypuścić dzieciaka poza pierwszą rundę. Jeśli więc to oglądasz, to wiedz, skurczybyku, że jeśli rozpoczniesz walkę ostro, będę gotowy.
The Cowboy rides again!
Most wins.
Joint-most finishes.
Most knockdowns.
Most bonuses.Donald Cerrone makes the walk for the 37th time on Saturday at #UFCVegas26.pic.twitter.com/wbMbOnvYGr
— UFC on BT Sport (@btsportufc) May 5, 2021
38-letni już Kowboj od dłuższego już czasu zdecydowanie nie zachwyca. Dość powiedzieć, że na tarczy skończył aż cztery ostatnie walki, co stanowi zdecydowanie najgorszą serię w jego zawodowej karierze. Wydaje się co prawda, że z uwagi na swoją rozpoznawalność zwolnienie z UFC raczej mu nie grozi, ale gdyby Alex Morono wygrał w sposób dominujący, to kto wie, kto wie…
Bukmacherzy faworyzują natomiast Cerrone – i to dość wyraźnie. Mając na uwadze, że od strony technicznej Donald powinien mieć przewagę w każdej płaszczyźnie, trudno się temu dziwić – szczególnie, że w przeciwieństwie do Alexa ma też za sobą pełen obóz przygotowawczy. Morono to jednak twardy zawodnik, który na robocie nie wymięka, więc z pewnością tanio skóry tutaj nie sprzeda.