
W daniu głównym gali UFC 258 Kamaru Usman w bardzo dobrym stylu rozbił i znokautował Gilberta Burnsa, zapisując się na kartach historii organizacji.
Mistrz kategorii półśredniej Kamaru Usman był wyraźnym bukmacherskim faworytem w drodze do gali UFC 258, która odbyła się w sobotę w Las Vegas. Nie brakowało ekspertów większych i mniejszych, o fanach nie wspominając, którzy głównej przewagi Nigeryjczyka nad Gilbertem Burnsem upatrywali w obszarze klinczerskim, gdzie mistrz od zawsze prezentował się świetnie.
Tymczasem pojedynek potoczył się zupełnie inaczej…
Już w jednej z pierwszych akcji brazylijski pretendent kompletnie zaskoczył nigeryjskiego mistrza prawym sierpowym, okrutnie nim wstrząsając. Ruszył do ataków, szukając skończenia, ale nie był w stanie dobić rywala – sam natomiast zainkasował kilka prostych, który ostudziły jego mordercze zapędy.
Salen la dinamita!! #UFC258 pic.twitter.com/yr1iJVCpEF
— ufcespanol (@UFCEspanol) February 14, 2021
Burns notował pewne sukcesy przy atakach niskimi kopnięciami oraz ciosami sierpowymi – kilka razy po jego dobrych uderzeniach Usman na moment zastygał, jakby musiał się po nich otrząsnąć – ale… Nigeryjczyk zaprzągł do działania soczyste jaby, którymi karcił Brazylijczyka z obu ustawień, klasycznego i odwrotnego. Z każdą minutą sprawiały one Burnsowi coraz więcej problemów.
W drugiej odsłonie przewaga Nigeryjskiego Koszmaru zarysowała się bardzo mocno – szczególnie po fantastycznej, widocznej poniżej, kontrze prawym prostym, którą okrutnie zachwiał Burnsem. Brazylijczyk przetrwał co prawda do końca drugiej odsłony, ale szala zwycięstwa zaczęła wyraźnie przechylać się na stronę urzędującego mistrza.
El campeón a la caza del KO!!! #UFC258 pic.twitter.com/v42bADPj7W
— ufcespanol (@UFCEspanol) February 14, 2021
Na początku trzeciej rundy porozbijanego już mocno i zmęczonego Burnsa Nigeryjczyk posłał na deski kolejnym soczystym prostym – tym razem prawą ręką z odwrotnego ustawienia. Czując krew, rzucił się za mocno naruszonym rywalem, kanonadą uderzeń z góry nie dając wyboru sędziemu Herbowi Deanowi, który przerwał zawody.
Tym samym Kamaru Usman po raz trzeci w karierze obronił tytuł mistrzowski, wbrew oczekiwaniom w ogóle nie odnosząc się do płaszczyzny klinczerskiej, w której wydawał się mieć największą przewagę. Zapisał się też na kartach historii jako zawodnik z najlepszą w dziejach UFC serią zwycięstw w kategorii półśredniej – była to bowiem jego trzynasta wygrana z rzędu. Wcześniejszy najlepszy wynik należał do legendarnego Georgesa Saint-Pierre’a, który wygrał dwanaście kolejnych walk w 170 funtach.
The
respect between Kamaru Usman and Gilbert Burns #UFC258 @espnmma pic.twitter.com/5Nmbu2GpvK— ESPN (@espn) February 14, 2021
Podczas konferencji prasowej po gali Kamaru Usman wyraził zresztą pełną gotowość na starcie z Kanadyjczykiem, gdyby ten zdecydował się powrócić z emerytury, ale scenariusz taki nie wydaje się realny. GSP nie ukrywa bowiem od dawna, że do oktagonu wszedłby ponownie wyłącznie na starcie z Khabibem Nurmagomedovem.
Nigeryjski Koszmar ma też jednak na oku innego rywala, któremu chętnie porachowałby kości… Jorge Masvidala.
Do ich pierwszej walki doszło w lipcu ubiegłego roku. Ulicznik z Miami wziął ją w zastępstwie za Gilberta Burnsa, przegrywając jednak jednogłośną decyzją po dalekim od porywającego widowisku. Usman skontrolował go w klinczu przy ogrodzeniu.
– Miał gotową wymówkę – powiedział podczas konferencji prasowej po UFC 258 Usman, nawiązując do pierwszego starcia z Masvidalem. – Tylko dlatego wziął wtedy ten pojedynek. Próbowaliśmy zestawić go dwa razy wcześniej, ale wtedy się nie zgadzał. Odmawiał.
– Wziął tamtą walkę tylko dlatego, bo miał gotową wymówkę. Pomimo tego, że trenował cały czas, to potem powiedział, że miał tylko sześć dni na przygotowania i dlatego tak się potoczyła walka. Wiesz co? Teraz dam ci cały obóz przygotowawczy. I tym razem go skończę. Obiecuję.
– Dlatego właśnie po tamtej walce byłem rozczarowany, bo wiem, że mogę go skończyć. Z uwagi na tamtejsze okoliczności wyszedłem tam i zdominowałem go od początku do końca. Jeśli teraz podejmie rękawicę, skończę go. Gwarantuję wam jednak, że on tego nie chce. Teraz schowa głowę w piasek.
Tymczasem menadżer Jorge Masvidala Malki Kawa błyskawicznie odniósł się do potencjalnego rewanżu z nigeryjskim mistrzem, wyrażając na takowy pełną gotowość.
Wybór Kamaru Usmana nie dziwi – Jorge Masdival to bowiem najbardziej kasowe zestawienie z wszystkich dostępnych
obecnie dla Nigeryjczyka w kategorii półśredniej.