
Nie tak pożegnanie z organizacją UFC wyobrażał sobie legendarny Anderson Silva, który w walce wieczoru sobotniej gali w Las Vegas zmierzył się z Uriahem Hallem.
Gdy Anderson Silva i Uriah Hall schodzili do narożników po pierwszej rundzie pojedynku uświetniającego galę UFC Fight Night w Las Vegas, nic nie wskazywało na to, że legendarny Brazylijczyk miło wspominał tego wieczoru nie będzie.
W pierwszej bowiem rundzie skreślany przez bukmacherów Pająk był nieco agresywniejszy i skuteczniejszy od Jamajczyka, zdaniem wielu kończąc ją z tarczą. W drugiej Hall nieco się przebudził, ale Silva pozostawał cały czas w grze. Ba! W trzeciej odsłonie ponownie zaczął rozdawać karty, sprawiając Jamajczykowi sporo problemów.
Zanim jednak wybrzmiała syrena kończąca trzecią rundę, plan Brazylijczyka posypał się jak domek z kart. Wdał się bowiem w ostrą wymianę z Hallem, kończąc na deskach. Tylko cudem przetrwał do końca rundy.
HUGE shots from @UriahHallMMA dropping The Spider! #UFCVegas12 pic.twitter.com/s67H4BDgOg
— UFC Europe (@UFCEurope) November 1, 2020
W czwartym rozdaniu Hall ponownie posłał bezsensownie szarżującego Silvę na deski, dopełniając dzieła zniszczenia uderzeniami z góry. Tym samym trzecia z rzędu porażka Andersona Silvy – i siódma w ostatnich ośmiu występach – stała się faktem.
Zapytany jednak w krótkim wywiadzie po gali, czy był to rzeczywiście jego ostatni pojedynek w karierze, 46-letni prawie Brazylijczyk żadnych stanowczych deklaracji nie złożył.
– Nie wiem – odpowiedział. – Najpierw muszę wrócić do domu i porozmawiać ze swoją drużyną, wszystko przemyśleć. Zobaczymy. Trudno jest stwierdzić, czy to moja ostatnia walka czy nie – bo walka to moje powietrze. Robię to przez całe życie i wkładam w to serce. Zobaczymy.
Thank you, @SpiderAnderson. #UFCVegas12 pic.twitter.com/DRZTQgN6zg
— UFC (@ufc) November 1, 2020
Zupełnie inaczej podszedł natomiast do tematu głównodowodzący UFC Dana White, który podczas konferencji prasowej po gali nie pozostawił najmniejszych wątpliwości, że noga Andersona Silvy więcej w oktagonie amerykańskiego giganta nie postanie.
– Nie czuję się teraz dobrze ze świadomością, że dopuściłem Andersona Silvę do tej ostatniej walki – powiedział amerykański promotor. – Bił się z gościem, który ma zerową aktywność! Biją się w walce wieczoru gali na ESPN, a w drugiej rundzie rzucili tylko jedenaście pieprzonych ciosów. Jeśli Anderson wyszedłby do jakiegokolwiek innego rzeźnika, znalazłby się w wielkich tarapatach i doznałby gigantycznych obrażeń. Uriah Hall wyprowadził jedenaście uderzeń w drugiej rundzie! To jeden z jeden z najbardziej bojaźliwych zawodników w UFC.
– I popatrzcie na Andersona. Gdy walka się skończyła, nie był nawet w stanie stanąć do wywiadu. Musiał sobie usiąść i zrobić wywiad. Popełniłem wielki błąd. Nie powinienem był dzisiaj dopuszczać go do walki.
– Jednak z szacunku dla niego, bo jest legendą tego sportu i legendą tej firmy, zrobiłem coś, z czym się nie zgadzałem. Wiedziałem, że mam rację i dzisiaj się to potwierdziło. Anderson Silva nie powinien już nigdy więcej walczyć.
W co-main evencie gali duży talent potwierdził Bryce Mitchell. Zawodnik z Arkansas podtrzymał nieskazitelny bilans, nie bez pewnych problemów, ale jednak dominując zapaśniczo mocnego Andre Filiego. W ten sposób Thug Nasty odniósł piąte zwycięstwo z rzędu, torując sobie najprawdopodobniej drogę do pojedynków z szeroką czołówką kategorii piórkowej.