Skip to main content

W sobotę UFC zorganizuje ostatnią tegoroczną galę w Abu Zabi, którą zwieńczy szlagierowo zapowiadające się starcie na szczycie wagi lekkiej.

 

Sobotnia gala UFC 254 odbędzie się w dogodnych dla fanów z Europy i Bliskiego Wschodu godzinach. W Polsce wydarzenie rozpocznie się już o godzinie 17:00, podczas gdy start karty głównej jest przewidziany na 20:00.

 

W pasjonująco zapowiadającej się walce wieczoru niepokonany prawowity mistrz Khabib Nurmagomedov skrzyżuje rękawice z zachwycającym ostatnimi czasy formą tymczasowym czempionem Justinem Gaethje.

 

Nie brak opinii, iż dla Dagestańczyka będzie to największe wyzwanie w jego sportowej karierze. Przegrawszy bowiem dwa pojedynki w latach 2017-2018 – był zmuszony uznać wtedy wyższość Dustina Poiriera i Eddiego Alvareza – Justin Gaethje kompletnie przemodelował swój styl walki. Ograniczył odrobinę niezmąconą niczym agresję, do swoich oktagonowych poczynań wprowadzając więcej taktyki, techniki i wyrachowania. Efekt? Cztery dominujące zwycięstwa przez nokauty.

 

Poza morderczymi ciosami i atomowymi niskimi kopnięciami Amerykanin posiada też solidne zapasy – a te w konfrontacji z brylującym właśnie w walce na chwyty Nurmagomedovem mogą okazać się na wagę złota.

– Oglądałem jego wszystkie walki – powiedział Khabib o Justinie podczas telekonferencji przed galą. – Ma dobrą defensywę zapaśniczą. Bardzo dobrą. Zna zapasy. Trenuje je prawie całe życie.

 

– Nie wydaje mi się jednak, żeby w ostatnich 5-6 latach wykorzystywał swoje zapasy w ten sposób, w jaki wykorzystuję je ja. Zawsze korzystam z zapasów na treningu, w klatce. Zapasy i kontrola z góry uczyniły mnie mistrzem. Nie sądzę, aby Justin w ostatnich kilku latach stał się bardzo mocnym zapaśnikiem. Ma dobrą bazę, której się nauczył, gdy był dzieciakiem, ale teraz wszystko się zmieniło.

 

– Wie oczywiście, jak bronić się, gdy ktoś próbuje go obalić, ale wszyscy znamy jego kondycję. Jeśli będę atakował go przez pierwsze dwie rundy, uważam, że w trzeciej może być skończony, bo nie ma dobrej kondycji.

 

Zupełnie inaczej przebieg walki widzi natomiast Justin Gaethje, który wierzy, iż jego pięści i kopnięcia okażą się kluczowe.

– Zadaję obrażenia – powiedział Amerykanin w magazynie Morning Kombat– Jeśli nawet mój cios tylko się ześlizgnie, nadal doznajesz obrażeń. W 25-minutowej walce zadam dużo obrażeń, bez względu na wszystko. Rzecz jednak w tym, że Tony Ferguson (ostatni rywal Gaethje) to uwielbiał. O Khabibie można natomiast powiedzieć z całą pewnością jedno – on tego nie uwielbia.

 

– Jego priorytetem jest unikanie obrażeń, aby mógł wieść dobre życie. I chwała mu za to. Gdy jednak cię zranię, jakie myśli zakotłują ci się w głowie, skoro twoją dewizą jest: nie dać się zranić. Tego nie wiem, ale nie mogę się doczekać jego reakcji.

 

– Mówię o obrażeniach nerwów, kości uderzających o kości. Gdy kość jednego człowieka zderza się z kością drugiego, któraś musi ustąpić. Fizyka. Khabib był już trafiany. Był nawet naruszany, ale nigdy nie doznawał metodycznych obrażeń od niskich kopnięć, uderzeń na korpus i tak dalej. Nikt nigdy nie był w stanie tego zrobić.

 

Przygotowania do sobotniej walki były dla Dagestańskiego Orła pierwszymi w karierze, w których nie mógł liczyć na pomoc swojego ojca, trenera i mentora Abdulmanapa Nurmagomedova. Senior zmarł bowiem na początku lipca w wyniku powikłań po zakażeniu koronawirusem.

 

Dagestański zawodnik jest jednak zdecydowanym bukmacherskim faworytem pojedynku. Czy jednak rzeczywiście starcie to okaże się dla niego przysłowiowym spacerkiem? Mając na uwadze zestaw umiejętności, jakie do oktagonu wnosi Amerykanin – a wśród nich sprawny boks, kowadła zamiast pięści, potężne kopnięcia, doskonała praca na nogach i solidna defensywa zapaśnicza – wydaje się jednak, że może być to najcięższa przeprawa w karierze niepokonanego Khabiba Nurmagomedova.

Bardzo ciekawie zapowiada się też co-main event gali, w którym rękawice skrzyżują dwaj czołowi zawodnicy wagi średniej, Robert Whittaker i Jared Cannonier. Stawką pojedynku będzie titleshot z mistrzem 185 funtów Israelem Adesanyą.

Minimalnym faworytem bukmacherów jest Cannonier, ale… Tutaj może zdarzyć się wszystko!

Related Articles