Skip to main content

Niestety: “To już jest koniec. Nie ma już nic!” Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała w Ankarze z miejscowym Halkbankiem 0:3 w barażu o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Nie wygrają Ligi Mistrzów po raz czwarty z rzędu. W pierwszym meczu kędzierzynianie triumfowali po tie-breaku, ale na niewiele się to zdało.

Drugi rok z rzędu Liga Mistrzów rozgrywana jest na zmienionych zasadach. Do ćwierćfinału Ligi Mistrzów awansowali bezpośrednio tylko zwycięzcy pięciu grup. Niestety Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, jako obrońca tytułu, musiała walczyć w repasażach, bowiem w swojej grupie zajęła drugie miejsce. Mistrzowie Polski byli najsłabszym zespołem, który zajął drugą pozycję. Dlatego w 1/8 finału trafili na trudnego przeciwnika, Halkbank Ankara.

W tym sezonie ZAKSA walczy nie tylko z przeciwnikami, ale także z kontuzjami i chorobami. To właśnie zdrowie nie pozwala wicemistrzom kraju pokazywać swoich umiejętności. Nie było jeszcze meczu, w którym wystąpiliby w swoim optymalnym składzie. W normalnych okolicznościach ZAKSA byłaby zdecydowanym faworytem rywalizacji z Halkbankiem. Jak jednak wygrać z przeciwnikiem, skoro kluczowi zawodnicy, tacy jak Bartosz Bednorz czy Łukasz Kaczmarek, przystępują do meczu osłabieni chorobą? Po cichu każdy polski kibic marzył, że kędzierzynianie dalej będą pisać siatkarską historię w Champions League. Nie było jednak czym pisać…

Pierwszy mecz 1/8 finału odbył się w Kędzierzynie-Koźlu. Nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziów, czy też czerwonej kartki dla Łukasz Kaczmarka. Przede wszystkim jednak nie zabrakło emocjonującej walki, która zakończyła się dopiero w tie-breaku. Co prawda kędzierzynianie wygrali (21:25, 25:22, 25:21, 16:25, 15:12), ale mogli zrobić to dwa sety wcześniej. Prowadzili już 2:1, ale rywale zdołali doprowadzić do remisu. To w dużej mierze była zasługa Eearvina N’Gapetha. Wśród wicemistrzów Polski wyróżnili się Łukasz Kaczmarek i Bartosz Bednorz, którzy łącznie zdobyli 44 punkty.

Przed rewanżowym starciem ZAKSA miała minimalną przewagę. Jeżeli w ogóle można powiedzieć, że wygrana 3:2 to jakakolwiek zaliczka… Żeby awansować dalej, obrońcy tytułu i tak musieliby wygrać. Obojętnie, czy byłoby to 3:0, 3:1, czy 3:2. Jeśli przegraliby 2:3, wtedy o awansie decydowałby “złoty set”. Rewanż zamknął się w trzech setach (32:30, 25:21, 25:22) dla Turków. Najbardziej szkoda pierwszej partii, w której były aż trzy setbole po polskiej stronie. Wszystkie zostały zmarnowane. Halkbank wyrwał tego pierwszego seta. Nie do zatrzymania był Nimir Abdel-Aziz, który w meczu zdobył aż 28 punktów.

– Jest mi bardzo ciężko cokolwiek powiedzieć. Naprawdę jest to dla mnie bardzo przykry moment. Myślę, że także dla całego zespołu. Nie tak chcieliśmy się żegnać z Ligą Mistrzów. Przegraliśmy ze zdrowiem, przegraliśmy z przeciwnikiem, przegraliśmy ze wszystkim. Przepraszamy was najmocniej. Naprawdę serce mi pęka na to, co się wydarzyło w tym meczu i na to, co dzieje się w tym sezonie. Mogę tylko za to przeprosić. Obiecuję, że w lidze zrobimy wszystko, żeby na koniec zawiesić jakikolwiek medal – powiedział w rozmowie z klubowymi mediami Łukasz Kaczmarek.

Werona, Lubljana i Turyn – to z tych miast kędzierzynianie rok po roku wracali z najcenniejszym klubowym trofeum. Czy kiedyś uda im się powtórzyć ten sukces? Trudno o optymizm, skoro najlepszym zawodnikom kończy się kontrakt po zakończeniu sezonu i nie zapowiada się, żeby zostali na Opolszczyźnie.

Ćwierćfinałowe pary Ligi Mistrzów:
Berlin Recycling Volleys – Itas Trentino
Halkbank Ankara – Lube Cucine Civitanova
Gas Sales Piacenza – Jastrzębski Węgiel
Gaugas Las Palmas – Ziraat Ankara

Related Articles