Skip to main content

Reprezentacja Polski kobiet U17 się nie zatrzymuje. Ulewny, rzęsisty deszcz towarzyszył podopiecznym Marcina Kasprowicza w końcówce meczu, ale nie przeszkodził w osiągnięciu korzystnego rezultatu. Wystarczył do awansu remis z Brazylią i… jest, stało się, wynik 0:0 zagwarantował Polkom ćwierćfinał mundialu! To wielkie osiągnięcie tej reprezentacji.

Najpierw 0:0 z Japonią, potem 2:0 z Zambią i teraz 0:0 z Brazylią – to komplet wyników reprezentacji Polski U17 kobiet w fazie grupowej mistrzostw świata w Dominikanie. Ile jest zespołów, które nie straciły jeszcze bramki? Otóż jeden, tylko Polska! Nasze zawodniczki  sprawiły niespodziankę na starcie, urywając oczko Japonkom. Azjatki na siedem edycji turnieju brały udział we wszystkich, a w trzech dotarły do finału. Jedną edycję wygrały. W drugim meczu Polki pokonały Zambijki 2:0 po golach Kingi Wyrwas i Weroniki Araśniewicz. Prowadziły już od siódmej minuty, kiedy głową bramkarkę Afrykanek pokonała Wyrwas. Drugie trafienie dołożyły po błyskawicznym wznowieniu tuż po przerwie. Wystarczyło tam siedem sekund. Najpierw był historyczny awans, potem historyczny punkt, historyczne zwycięstwo, a teraz jest historyczny ćwierćfinał. Bardzo dużo tej historii napisał na jednym turnieju team Marcina Kasprowicza.

Przed meczem z Brazylią sytuacja była jasna – Polki potrzebowały punktu, żeby zachować status quo i nie dać się przegonić rywalkom, które także miały na koncie zwycięstwo z Zambią, ale i porażkę z Japonią. 11378 dni – tyle czekała jakakolwiek polska reprezentacja na mistrzostwach świata na dotarcie do fazy ćwierćfinałowej, biorąc pod uwagę wszystkie kategorie wiekowe. Poprzedni to był 1993 rok, mistrzostwa świata U17, a w naszej drużynie grali tacy piłkarze: Mirosław Szymkowiak, Jacek Magiera, Andrzej Bledzewski, Mariusz Kukiełka, Maciej Terlecki, Artur Wichniarek i Arkadiusz Radomski. Zespół Andrzeja Zamilskiego przegrał w półfinale z Nigerią, a potem jeszcze uległ Chile w meczu o brąz. Sukcesy były, ale na EURO, gdzie na przykład Polska U17 w 2013 roku zdobyła złoto, a MVP turnieju została Ewa Pajor.

Pogoda zdecydowanie nie sprzyjała. Rozpadało się w trakcie spotkania i Polki musiały toczyć bój w ulewnym deszczu. Pojawiło się coraz więcej chaosu, piłka bardziej stawała na płycie boiska. Po fakcie – być może to i dobrze, bo również trudniej było Brazylijkom przeprowadzić składną akcję. Mecz nie obfitował w wiele okazji. Więcej ich miała Brazylia (pięć strzałów celnych), bo jej bardziej zależało na odniesieniu zwycięstwa. Kilkoma interwencjami popisała się Julia Woźniak, która musiała solidnie popracować na zachowanie czystego konta i nie dostała go za darmo. Zwłaszcza kapitalna była parada po uderzeniu z rzutu wolnego bitego przez 15-letnią Giovannę Waksman. Piłka zmierzała niemal w okienko, a bramkarka wyciągnęła się jak długa. W 74. minucie ta sama zawodniczka znów ładnie uderzyła i też piłka leciała blisko okienka, ale i wtedy Wożniak wyciągnęła to palcem, wybijając na róg.

W końcówce meczu padał już rzęsisty deszcz. Polki wybijały jak najdalej. Odrobinę zadrżały serca kibiców, kiedy arbiter Ghada Mehat z Algierii poszła obejrzeć jedną z ostatnich sytuacji na monitorze. Wszystko przez tzw. VAR na żądanie, który jest testowany na turnieju. Selekcjoner Brazylijek dość rozpaczliwie nakazał sprawdzenie sytuacji, gdzie jedna z jego podopiecznych została odepchnięta przy rzucie rożnym. Co prawda podyktowanie jedenastki w tej sytuacji byłoby absurdalne, ale jakoś niebezpiecznie długo było to przez sędzię oglądane. Później jednak przez mikrofon (również testowana opcja) wyjaśniła decyzję, że nie ma mowy o rzucie karnym. Polki musiały walczyć przez ponad 100 minut, ale wyszarpały remis, który oznacza ćwierćfinał mistrzostw świata. Zadanie zostało wykonane. Marcin Kasprowicz razem z dziewczynami kontynuuje pisanie historii polskiej piłki. I to nie tylko kobiecej, ale w ogóle Polski na mundialu, co pokazuje szokująca statystyka tak dawno osiągniętego ćwierćfinału.

Related Articles