
Czekacie na debiut Cristiano Ronaldo w nowych barwach? Portugalczyk przeniósł się do Arabii Saudyjskiej i na powitalnej konferencji prasowej… pomylił ją z Afryką Południową. – Wiem, że tutejsza liga jest bardzo silna i wyrównana. Ludzie tego nie wiedzą, ale ja wiem, bo obejrzałem sporo meczów – powiedział CR7. I można się zgodzić z portugalskim goleadorem, że Saudi Professional League to wciąż dla wielu kibiców duża zagadka.
Wszystko wskazywało na to, że to właśnie dziś Cristiano zadebiutuje w nowym klubie. CR7 na pierwszy mecz w Al-Nassr jeszcze sobie poczeka, bo musi odpauzować karę za swoje zachowanie jeszcze w barwach Man Utd, kiedy to poirytowany trącił jednego z młodych kibiców Evertonu i wytrącił mu z ręki telefon. Jeśli nic się nie zmieni, 37-latek będzie zawieszony w meczach z Al-Taee i derbowym starciu z Al-Shabab. Oznaczałoby to, że po raz pierwszy w Saudi Pro League zagra dopiero 21 stycznia w meczu z Al-Ettifaq. Już cztery dni później może sięgnąć po swoje pierwsze trofeum w Arabii Saudyjskiej, bowiem tego dnia rozegrany zostanie mecz o Superpuchar.
Ronaldo przyznał na wspomnianej już konferencji, że jego europejska kariera już się zakończyła. Czy to oznacza, że pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki pożegnał się z poważną piłką? Tutaj zalecalibyśmy ostrożność. Bo oczywiście bardzo ciężko zestawić SPL z ligami europejskiego TOP 5, ale wystarczy spojrzeć na nazwiska piłkarzy, którzy występują na co dzień na saudyjskich boiskach, by przekonać się, że taka Ekstraklasa podjazdu nie ma.
Oczywiście nie jest żadną tajemnicą, że za piłką w Arabii Saudyjskiej, tak jak za większością innych sfer życia, stoją gigantyczne pieniądze. Ronaldo w Al-Nassr ma ponoć zarabiać 200 mln euro rocznie, co byłoby absolutnie największym kontraktem w dziejach futbolu. Zarabiający krocie w PSG Kylian Mbappe zgarnia ponad trzy razy mniej. Kolejni na liście są koledzy Mbappe z Paryża – Leo Messi i Neymar, ale przy kasie Ronaldo to wręcz biedacy. Toutes proportions gardées.
– Jestem wyjątkowym piłkarzem – tak w swoim stylu skwitował swoje niesamowite pobory CR7. Portugalczyk nigdy nie był symbolem skromności, ale z drugiej strony ma pełne prawo czuć się kimś niezwykłym. Wielu uważa go za najlepszego gracza w historii futbolu. Ci twardziej stąpający po ziemi wymieniają go wśród kilku najlepszych. Niewątpliwie gdyby nie Leo Messi, dziś Ronaldo mógłby mieć pewnie z 10 Złotych Piłek i zdecydowanie więcej argumentów, by mówić o sobie w kategorii GOAT-a.
Zostawmy jednak na chwilę Ronaldo, bo i przed jego przyjściem do Al-Nassr w lidze Arabii Saudyjskiej nie brakowało gwiazd. Rzecz jasna nie tak wielkich jak CR7, ale to oczywista oczywistość, bo przecież Portugalczyk przez prawie dwie dekady rozpalał serca i umysły dziesiątek milionów kibiców na całym świecie. W samym Al-Nassr Ronaldo zagra u boku Davida Ospiny, Luisa Gustavo i przede wszystkim Vincenta Aboubakara, który błysnął podczas ostatniego mundialu, zdobywając dwie bramki i notując asystę dla reprezentacji Kamerunu. Ale to nie były piłkarz Besiktasu jest najlepszym strzelcem Al-Nassr i całej ligi – jest nim bowiem Anderson Talisca. 28-letni Brazylijczyk w przeszłości grał w Europie, notabene również w Besiktasie, a wcześniej w Benfice. Talisca strzelił 9 bramek i o dwa trafienia wyprzedza inną gwiazdę ligi – Odiona Ighalo, którego fani Premier League doskonale pamiętają przede wszystkim z Watfordu, ale również z epizodu w Manchesterze United, zakończonego bez choćby jednej bramki.
Ighalo to król strzelców ligi z poprzedniego sezonu i największa gwiazda Al-Hilal, ale fani europejskiej piłki powinni pamiętać również Argentyńczyka Luciano Vietto, który grał choćby w Atletico, Sevilli, Valencii czy Fulham. Al-Hilal to mistrzowie SPL w ostatnich trzech sezonach. Do niedawna drużynę reprezentował też Bafetimbi Gomis, którego przedstawiać nie trzeba kibicom Swansea, Lyonu, Marsylii czy Galatasaray. Francuz wrócił zresztą do „Galaty”, ale w sezonie 20/21 był królem strzelców Saudi Pro League.
Wśród najważniejszych piłkarzy ligi Arabii Saudyjskiej wymienia się też Grzegorza Krychowiaka. Polak trafił do Al-Shabab, które jest obecnie wiceliderem tabeli, z raptem punktem straty do Al-Nassr. Reprezentant Polski stanowi trzon drugiej linii wespół z Everem Banegą, z którym doskonale zna się z czasów wspólnej gry w Sevilli. Za strzelanie goli odpowiada Brazylijczyk Carlos Carvalho i znany z La Liga Santi Mina.
W Al-Ittihad oglądać można Ahmeda Hegazy’ego czy Heldera Costę, w Al Wehda występuje Oscar Duarte, w Abha gra Felipe Caicedo, w Al-Ettifaq Vitinho. Fani Ekstraklasy kojarzyć powinni Domagoja Antolicia z Legii – obecnie gracza szóstego w tabeli Damac.
Jeśli czegoś brakuje w Arabii Saudyjskiej, to na pewno nie pieniędzy na sprowadzanie gwiazd, a gargantuiczny kontrakt Ronaldo jest tego najlepszym przykładem. Kluby SPL odważnie stawiają na graczy z całego świata, ale też na obcokrajowców w roli trenerów. To oni mają zapewnić tutejszej lidze rozwój. W 16-zespołowej stawce próżno szukać choćby jednego trenera rodem z Arabii Saudyjskiej. Największymi gwiazdami na ławkach są niewątpliwie Nuno Espirito Santo, prowadzący od lipca zeszłego roku Al-Ittihad oraz Rudi Garcia, którego nowym podopiecznym jest Ronaldo. Zresztą, narodową drużynę Arabii Saudyjskiej również prowadzi obcokrajowiec – doskonale znany już w Polsce Herve Renard. Znany, bo przymierzany przez media do pracy z kadrą biało-czerwonych.
Al-Nassr przewodzi ligowej tabeli, a po zakontraktowaniu pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki z miejsca żółto-niebiescy stają się głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa. Byłby to powrót na tron po trzyletniej hegemonii Al-Hilal. Oba te kluby są najbardziej utytułowane w dziejach blisko 50-letniej ligi saudyjskiej. Al-Hilal ma 18 tytułów i 15 wicemistrzostw. Al-Nassr sięgnął po 9 mistrzostw i 6 razy był drugi. Oba kluby reprezentują stolicę kraju – Rijad. Tak zresztą, jak i Al-Shabab z Krychowiakiem w składzie, czyli obecny wicelider.
No właśnie – starcie lidera z wiceliderem, a w polskiej przestrzeni medialnej pojedynek Ronaldo z Krychowiakiem, już niedługo – 14 stycznia o 18:30 czasu polskiego. Niestety, wszystko wskazuje na to, że ten pierwszy w tym meczu jeszcze nie zagra. To efekt wspomnianego już incydentu jeszcze w barwach Czerwonych Diabłów. Jednak do końca sezonu jeszcze daleka droga i obie drużyny zmierzą się ze sobą również w rewanżu. To dopiero w drugiej połowie maja, w 28. kolejce. Finisz sezonu niecałe dwa tygodnie później.
Jaki poziom prezentuje liga saudyjska? Sprowadzenie głośnych nazwisk, często będących u schyłku swojej kariery, to jedno, a rzeczywista wartość sportowa może być do tego niewspółmierna. Chyba nie jest jednak tak źle, skoro Al-Hilal to najbardziej utytułowany klub Azjatyckiej Ligi Mistrzów – jej czterokrotny triumfator i ośmiokrotny uczestnik finału. Łącznie kluby z SPL zgarniały to trofeum sześć razy (dwukrotnie ta sztuka udała się Al-Ittihad). Więcej skalpów AFC Champions League mają tylko kluby z Korei Południowej (12) i Japonii (7). W tym gronie Al-Nassr to jednak ubogi krewny – przegrany finał z 1996 roku to wszystko. Czy przyjście tytułowanego czasami jako „Mr Champions League” Ronaldo zmieni ten stan? Wygrana w tych rozgrywkach choć na chwilę zamknęłaby usta krytykom portugalskiego gwiazdora, którzy zarzucają mu brak ambicji i pazerność na pieniądze, jedynie w ten sposób tłumacząc ten bądź co bądź sensacyjny transfer.
Ale czy za przenosinami CR7 do Arabii Saudyjskiej kryje się coś jeszcze? Na pewno tak. To element większej układanki. Arabia mocno postawiła na sport, a szczególnie na futbol. Widać to na wielu płaszczyznach. Podkupienie do siebie Superpucharu Hiszpanii i Superpucharu Włoch było tylko sygnałem. Wykupienie Newcastle przez saudyjski fundusz inwestycyjny to kolejny pokaz siły petrodolarów. Patrząc wyłącznie na możliwości finansowe właściciela, Newcastle jest w tym momencie zdecydowanie najbogatszym klubem na świecie. I jeśli będzie chciało wykorzystać ten potencjał, to niebawem zagości w Lidze Mistrzów. Zresztą, wystarczy rzut oka w tabelę Premier League, by zrozumieć, że ten proces już się rozpoczął. A że sternicy Srok wcale nie szastają pieniędzmi i nie wydają ich na przepłacone gwiazdy? To inna sprawa. Wypada przyklasnąć.
Po co właściwie Arabia tak mocno wchodzi w futbol? Czy ktoś wyczuł tu wielki biznes? Raczej nie. Piłka przy takich wydatkach jak kontrakt Ronaldo będzie raczej dla Saudyjczyków studnią bez dna. Ale wrzucanie miliardów do tej studni ma przynieść jeden konkretny efekt, który zawiera się w popularnym ostatnio zwrocie „sportswashing”. Najkrócej rzecz ujmując chodzi o wybielanie swojego wizerunku. Budowanie dobrego PR. Sport na najwyższym poziomie jest wspaniałym narzędziem w rękach obrzydliwie bogatych szejków czy chorych na władze dyktatorów. O tym, że sportswashing ma się znakomicie nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Ostatnie dwa mundiale? 2018 Rosja, 2022 Katar.
No właśnie – mundial. To ma być wisienka na torcie planu Muhammeda ibn Salmana. Już dziś aż huczy od spekulacji, że to właśnie Arabia Saudyjska zorganizuje światowy czempionat w 2030 roku. Biorąc pod uwagę sposób wybierania gospodarzy MŚ, ostatnie decyzje delegatów FIFA w tym zakresie i znając hojność szejków… To proste równanie. Nic dziwnego, że Arabia Saudyjska stała się bukmacherskim faworytem zakładu na to, kto zorganizuje mundial za 7 lat.
Jaka będzie rola CR7 w tym projekcie? Nawet jeśli Portugalczyk nie zostanie oficjalnym ambasadorem saudyjskiej kandydatury, to swoją twarzą reklamować będzie ligę. Jego obecność w Saudi Pro League to jasny sygnał dla świata, że to miejsce godne zaufania. Już niebawem SPL będzie jedną z najchętniej oglądanych lig spoza europejskiego TOP 5. Ronaldo ściągnie przed telewizory i ekrany urządzeń mobilnych rzesze fanów. Wartość marketingowa ligi wzrośnie w skali absolutnie nie do oszacowania.
Sam zawodnik mówi o innej roli. Chce być inspiracją dla młodego pokolenia dziewczynek i chłopców, którzy mogą zacząć uprawiać piłkę nożną. – Nie traktuję pobytu tutaj tylko i wyłącznie jako wyzwania sportowego. Chcę zmienić tutejsze postrzeganie piłki nożnej – powiedział górnolotnie były piłkarz Manchesteru United, Realu i Juventusu. Nie bądźmy jednak naiwni – to tylko słowa, których pewnie nie napisał nawet sam Cristiano. Pewnie gdyby pisał je sam, zapamiętałby, że „Saudi Arabia” to nie to samo co „South Africa”.
Na naszych oczach dzieje się coś ważnego na co najmniej dwóch płaszczyznach. Po pierwsze obserwujemy schodzenie ze sceny jednego z najważniejszych graczy w historii tej dyscypliny. Schodzenie w dość marnym stylu. Odejście z Man Utd w atmosferze wzajemnych połajanek, słaby mundial, w którym na dodatek triumfował jego wielki rywal, a teraz transfer do piłkarskiego trzeciego świata. Transfer, którego nie sposób nie łączyć z wielką kasą. I właśnie za tą wielką kasą stoi druga płaszczyzna. Arabia Saudyjska. Jej finansowa potęga, która wcale za główny cel nie stawia sobie zbudowanie piłkarskiej potęgi. Katar pokazał kilka tygodni temu, że to nie takie proste. Chodzi jednak o to, by ibn Salman i jego kraj byli traktowani jako poważny, godny zaufania partner biznesowy dla całego świata zachodniego. Szczególnie w czasach, gdy putinowska Rosja stała się wyrzutkiem obłożonym całą masą sankcji. Ronaldo jest więc poniekąd bardzo drogą zabawką, będącą narzędziem sportswashingu. I to chyba dość smutna puenta, tak jego kariery, jak i tego tekstu.