
Niedziela wieczór. Jednym z hitów miało być spotkanie Marsylii z Lyonem. Dodajmy, że hitem oczywiście z racji marki klubów, bo sportowo oba są cienkie jak (wiadomo co) u węża. Do meczu jednak nie doszło, bo jacyś debile obrzucali autokar Lyonu kamieniami.
Marsylia jest bardzo słaba, jeśli chodzi o formę sportową. Lyon jest natomiast jeszcze dużo gorszy, wręcz żałosny. Szargany wewnętrznymi problemami, nieudanymi transferami, utratą liderów i zmianą wieloletniego właściciela nie ma pojęcia w jakim kierunku chce podążać. Mimo tego, że Marsylia też nie jest za dobra, to i tak była w tym spotkaniu wyraźnym faworytem. Olympique Lyon zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Ligue 1. To brutalne fakty. Niestety jednak marsylczycy nie otrzymali okazji, żeby ograć najsłabszy Lyon w XXI wieku, bo jakaś banda debili obrzucała autokar gości kamieniami, betonowymi elementami, butelkami, puszkami… było blisko tragedii.
Takich obrazków w piłce nożnej oglądać nie chcemy. Jeden z drugim machnąłby na to ręką i w ogóle się sytuacją nie przejął, gdyby skończyło się małym uszkodzeniem i strachem. Pewnie mecz normalnie by się odbył, wszyscy umyliby rączki i o tym zapomnieli. Dobra tam, zdarza się przecież, co nie? Przecież we Francji takie patologiczne wybryki to norma. Ale trudno zagrać mecz, jeżeli twój trener nie może poprowadzić drużyny, bo właśnie muszą go zszywać. “Le Parisien” pisał, że odłamki rozbitego szkła uderzyły pierwszego trenera Lyonu Fabio Grosso i jednego z jego asystentów, Raffaele’a Longo. Obaj zalali się krwią i naprawdę poważnieucierpieli. Ogromny wstyd. Grosso wyglądał tragicznie, a zdjęcie jego zakrwawionej głowy znalazło się na okładce “L’Equipe” z podpisem: “wstręt i wstyd”. Mówi się potocznie Francja elegancja, ale do futbolu bardziej pasuje Francja ignorancja.
Właśnie to zdjęcie obiegło światowe media, żeby uzmysłowić wszystkim powagę zaistniałej sytuacji. Kiedy tylko autokar dotarł na stadion, to Grosso udał się do gabinetu zabiegowego. Włoch dopiero niedawno został trenerem Lyonu, zastępując na stanowisku coraz bardziej bezradnego Laurenta Blanca. Prowadzi ekipę od 18 września, a już przeżył atak, który będzie wspominał do końca życia. Brakło niewiele, a włoski trener mógłby stracić wzrok w lewym oku. Po tym, gdy dostał w nie przedmiotem (podobno puszką), w ogóle na nie widział. Prezes Lyonu powiadomił, że Grosso miał w twarzy kawałki szkła, nie mógł normalnie rozmawiać. Założono mu 12 szwów. O graniu spotkania nie było mowy.
Dwa lata temu Dimitri Payet oberwał butelką z wodą od fanów… Olympique Lyon w listopadzie 2021 roku. W piątej minucie gry szykował się do wykonania rzutu rożnego. Został trafiony butelką i upadł na murawę. Mecz został przerwany, a Payet siedział w szatni z lodem, który przykładał do głowy. Namierzono gościa, który “popisał się” tym rzutem i dostał nawet w łeb od jednego z innych kibiców Lyonu, któy odbył z nim jakąś rozmowę wychowawczą. Lyon chciał grać, Marsylia nie miała zamiaru. Później trwał spór o walkower. Payet w innej kolejce – z Niceą – odrzucił wściekły podobną butelkę w stronę kibiców i wywołał zamieszki, a ci przedarli się na murawę, próbując atakować zawodników Marsylii.
Marsylia mogła mieć łatwy, derbowy mecz. Teraz taki na pewno nie będzie, bo motywacja po ataku na autokar zwiększy się u gości kilkukrotnie. I miejsce w tabeli nie będzie miało znaczenia. Istotne, że żadnego walkowera na 99% nie będzie, tylko po prostu spotkanie zostanie przesunięte na inny termin.