Skip to main content

W cieniu zgrupowania pierwszej kadry, swoje mecze międzynarodowe rozgrywają kolejne polskie młodzieżówki. Październikowa przerwa na reprezentacje jest o tyle wyjątkowa, że rywalizacje o awans do Euro toczą aż trzy młodzieżowe ekipy, zaczynając od U21, przez U19, a na U17 kończąc. Warto przyjrzeć się, jak sobie radzą i z kim przyjdzie jeszcze zmierzyć się naszym młodszym reprezentantom.

Przypomnijmy, że Euro w kategoriach U17 i U19 jest rozgrywane, co roku, zatem tutaj każdy sezon to nowy rocznik, który ma szansę na zaistnienie wśród swoich rówieśników. Czasami droga od młodzieżowego turnieju do wielkiej piłki bywa niezwykle krótka. Półtora roku temu, w maju 2023, Lamine Yamal błyszczał podczas Euro U17 jeszcze jako 15-latek, a trzynaście miesięcy później święcił triumf z pierwszą kadrą podczas turnieju w Niemczech. To oczywiście pojedynczy i bardzo skrajny przypadek, ale pokazujący, że warto zerkać na te młodzieżówki. Skoro jesteśmy przy U17, to czas zacząć właśnie od rocznika 2008, który jest tym wiodącym w omawianej kategorii wiekowej. Biało-czerwoni rozgrywają pierwszą rundę eliminacji podczas mini turnieju na Słowenii. Zaczęli od imponującej wygranej 8:0 nad Armenią. Hat-trickiem popisał się Olivier Siniawski zawodnik Pogoni Szczecin. Warto jednak zauważyć, że już w tej drużynie mamy kilka nazwisk, które dostają swoje szansę w dorosłym futbolu. Oczywiście w dużej mierze w drużynach rezerw, lecz to zawsze lepiej, niż gra w CLJ. Tak jest w przypadku duetu z Legii Warszawa – Jakub Zieliński i Pascal Mozie to istotne postacie dla drugiego zespołu ze stolicy. Sporo przedstawicieli w kadrze U17 ma także Lech Poznań i jego rezerwy. Tam sporo szans dostaje Tymoteusz Gmur, ale ciekawym przypadkiem jest Patryk Prajsnar z rocznika 2009. Rok młodszy chłopak przyszedł do Poznania z Beniaminka Krosno, niejako po śladach pięć lat starszego Antoniego Kozubala. Gdyby udało mu się pójść szlakiem jego dotychczasowej kariery nikt by nie narzekał w stolicy Wielkopolski z samym Prajsnarem na czele. Warto także dodać, że sporą część drużyny Dariusza Gęsiora stanowią młodzi piłkarze Śląska Wrocław, którzy wiosną wygrywali CLJ w U15 i U17!

Rywalami Polaków poza Armenia będą jeszcze Gruzini oraz gospodarze – Słowenia. W tej rundzie jeszcze kwestia awansu będzie w miarę łagodna. Po prostu trzeba zająć przynajmniej drugie miejsce. Krótko mówiąc pokonanie Gruzji, dałoby już 100% pewności awansu do wiosennej rundy. Dopiero tam będą bezpośrednie przepustki na turniej w Albanii. Tym razem jednak będzie znacznie trudniej, niż w ubiegłych latach. UEFA ponownie wróciła do formatu, w którym tylko 8 najlepszych drużyn awansuje do finałowego turnieju. To oznacza, że wiosną tylko zwycięzcy siedmiu grup wywalczą przepustki do finałów. W ostatnich latach było to aż 16 drużyn, co oznacza, że dzisiaj jest dwa razy trudniej!

Ulubiony rocznik 2006 także zaczął z przytupem
Pod względem formatu nic się nie zmieniło w kategorii U19. Tutaj od wielu lat było dostać się najtrudniej, czyli właśnie do turnieju na osiem ekip. UEFA w tym aspekcie zmian nie przewidywała, zatem nadal w grono dziewiętnastolatków dostać się będzie piekielnie trudno. W jesiennej rundzie eliminacyjnej przepustki dają dwa pierwsze miejsca w każdej z grup plus dodatkowa okazja dla najlepszej ekipy z trzeciego miejsca. Biało-czerwoni jednak o ten ostatni aspekt nie powinni się raczej martwić. Losowanie było wyjątkowo sprzyjające dla kadry rocznika 2006. Nie dość, że turniej jest rozgrywany na Podkarpaciu, to jeszcze wśród przeciwników Malta, Gibraltar oraz Turcja. Poza bielą i czerwienią we flagach wiele tych drużyn nie łączy. Polska i Turcja były i są bitymi faworytami do awansu do Elite Round. Już w pierwszym meczu kadra Wojciecha Kobeszki rozbiła w Mielcu Maltę 6:0. Hat-trickiem popisał się Daniel Mikołajewski, który latem wrócił do Polski. Trafił do Zagłębia Lubin, gdzie chwilę musiał poczekać na dobry dla niego zbieg okoliczności. Mowa o przyjściu Marcina Włodarskiego, który przecież świetnie zna tego napastnika z kadry U17, z którą obaj panowie święcili sukcesy – brązowy medal na Euro oraz udział w mundialu w Singapurze.

Z jednej strony normalnym powinno być, że kadra U19, czyli dzisiejsi 18-latowie, to zespół złożony z piłkarzy regularnie grających już w seniorach. Przez wiele lat nie było to wcale jednak zasadą. Teraz wygląda znacznie lepiej. Patrząc na podstawowy skład ze środowej potyczki można wywnioskować, że większość to już piłkarze na poziomie Ekstraklasowym lub zbliżonym do niego. Igor Orlikowski, Dominik Szala, Michał Gurgul czy Filip Rózga to piłkarze ze statusem podstawowych w swoich klubach. W następnej kolejności są ci, którzy dostają szansę – Alan Rybak, Patryk Paryzek – a potem już te nazwiska grające – póki co – wyłącznie na poziomie rezerw. Tak jest z Krzysztofem Kurowskim ze Śląska, jego imiennikiem Kolanko, który przecież w młodym wieku debiutował w Górniku Zabrze, a dzisiaj gra w rezerwach Zagłębia Lubin. Swoje występy w drugiej drużynie notują także Miłosz Piekutowski(Jagiellonia) oraz Kacper Nowakowski(Raków). A przecież w kadrze znaleźli się także najbardziej doświadczeni w piłce seniorskiej – Szymon Kądziołka i Szymon Łyczko ze Stali Rzeszów. Jeśli nie będą mieli kontuzji, to już w tym sezonie przekroczą barierę 50 występów w seniorach. Owszem w I lidze, ale grają praktycznie wszystko od deski do deski, co w tym wieku jest dla nich zdecydowanym plusem.

Jest również grono piłkarzy zza granicy. Wśród nich numerem jeden jest oczywiście Karol Borys. Wychowanek Śląska Wrocław wybrał dziwną drogę. Rok temu zdecydował się opuścić Dolny Śląsk i trafił do belgijskiego Westerlo, gdzie nie pograł zbyt wiele. Teraz trafił do… Mariboru na Słowenii. Tutaj już coraz częściej gra w podstawowym składzie, a dodatkowo ma obok siebie jedną z legend słoweńskiej piłki Josipa Ilicicia, który jeszcze 4 lata temu czarował w Serie A genialnymi zagraniami w barwach Atalanty Bergamo. Ponadto cieszyć może powrót do reprezentacji Jana Faberskiego po kilku latach nieobecności. W tym czasie wskakiwał na kolejne stopnie w hierarchii Ajaxu. Dzisiaj już występuje w rezerwach, a wielu wieszczy mu prędki debiut w pierwszym zespole legendarnego holenderskiego klubu! Wśród zawodników grających w innych ligach są także: Eryk Grzywacz(Wolfsburg), Kacper Potulski(Mainz) po transferze z Legii Warszawa, a także wychowany w Grecji Maksymilian Sznaucner, syn Mirosława. Dzisiaj to zawodnik rezerw PAOK-u, ale także z widokami na debiut w pierwszym zespole największego klubu greckiego spoza ateńskiej aglomeracji.

***

Kolejne dwa mecze biało-czerwoni rozegrają już w Stalowej Woli. Na obiekcie pierwszoligowca w sobotę o 18:00 zmierzą się z Gibraltarem, a we wtorek o 13:00 z Turcją. Wszystko wskazuje na to, że ten ostatni pojedynek będzie o wygraną w turnieju, co będzie miało jedynie znacznie w kontekście rozstawień przed losowaniem Elite Round.

Najstarsi blisko Euro
O ile młodsi kadrowicze mają przed sobą jeszcze pięć meczów i kilka miesięcy, by trafić na wymarzone Euro, o tyle najstarsza z młodzieżówek jest o krok od turnieju na Słowacji w czerwcu przyszłego roku. Tutaj też trzeba przyznać, że zasady kwalifikacji są dość sprzyjające, gdyż jest 15 miejsc dla finalistów dołączających do gospodarza. Na Euro awansuje dziewięciu zwycięzców grup oraz trzy najlepsze drużyny z drugich miejsc. Warto jednak dodać, że w tym przypadku liczy się bilans tylko z drużynami 1-5 w swoich grupach. Wszystko przez rozkład grup – siedem grup po sześć ekip i dwie po pięć. Pozostałych sześciu wicemistrzów grup stworzy trzy barażowe pary, które w listopadzie zmierzą się w dwumeczu o ostatnią szansę na awans.

Na ten moment biało-czerwoni zajmują drugie miejsce w grupie D, cztery punkty za Niemcami. Szansę na wyprzedzenie naszych zachodnich sąsiadów są dość iluzoryczne. Oczywiście w ostatniej kolejce dojdzie do bezpośredniego pojedynku na stadionie Widzewa. Tyle że nawet zwycięstwo nad Niemcami niczego by nie dało, bez nadrobienia kolejnych punktów w najbliższej kolejce. W niej Polska ma duże szansę, by wygrać z Kosowem na wyjeździe. W tym samym czasie jednak Bułgarzy musieliby wywieźć przynajmniej punkt z niemieckiej ziemi, a to już zadanie z gatunku tych bardzo trudnych. Z drugiej strony Niemcy w tych eliminacjach już zdążyli bezbramkowo zremisować z Kosowem u siebie. Biało-czerwoni prawdopodobnie zaprzepaścili swoją szansę na bezpośredni awans w domowym spotkaniu z Bułgarią, które przegrali. Na szczęście w rewanżu byli lepsi na zrujnowanym obiekcie Slavii Sofii i tym w zasadzie zapewnili sobie drugie miejsce. 100% pewności zajęcia tej lokaty jeszcze nie ma, ale żeby spaść z drugiej pozycji trzeba by się mocno postarać. Najpierw trzeba stracić trzybramkową zaliczkę z Kosowem, a później jeszcze przegrać wysoko także z Niemcami. To już scenariusze w stylu science-fiction i raczej trzeba nastawiać się na grę o Euro. Awans bezpośredni trudny do wykonania, ale drużyna Adama Majewskiego ma wszystko w swoich rękach, co najważniejsze. Kluczem jest też fakt, że w ewentualnych barażach nie ma zbyt wielu drużyn, których należałoby się przesadni obawiać. Owszem, istnieje szansa, że trafią tam Anglicy czy Francuzi, którzy byliby koszmarem dla każdego. Poza tym jednak w klasyfikacji drugich miejsc są takie ekipy jak: Walia, Grecja, Irlandia, Szkocja, Finlandia czy Gruzja.

***

Wydaje się też, że to może być albo nawet powinno ostatnie zgrupowanie dla wspomnianego już w tym tekście Antoniego Kozubala. Pomocnik Lecha Poznań po raz kolejny został pominięty przez Michała Probierza, a w jego miejsce do pierwszej kadry wchodzą dość dziwne wybory. Najpierw był nim Mateusz Kowalczyk, a teraz Maxi Oyedele, w którym od kilkunastu dni zakochało się prawdopodobnie kilkudziesięciu dziennikarzy interesujących się Ekstraklasą. Forma Kozubala jest jednak wysoka od samego początku sezonu. To on jest kluczową postacią drugiej linii Lecha Poznań, co można było zauważyć w niedawnym meczu z Motorem Lublin. Do momentu przebywania krośnianina na boisku, Kolejorz atakował z pomysłem i tworzył sporo sytuacji w środkowej części boiska. Gdy tylko Kozubala zabrakło – oraz Sousy – wówczas Lech zmuszony był grać dośrodkowaniami, co skończyło się sporą wpadką i porażką 1:2. Jeśli Kozubal utrzyma dyspozycje, wówczas wydaje się, że w listopadzie Probierz będzie musiał dać mu szansę.

Related Articles