
Po dwóch kolejkach fazy zasadniczej w Lidze Konferencji Legia jest w gronie tych drużyn, które mogą się pochwalić kompletem punktów. Taki stan rzeczy może się trwać dalej, bo w czwartek do Warszawy przyjeżdża Dynamo Mińsk, które bez wątpienia trudno nazwać potentatem. Komplet punktów po trzech kolejkach jest więc całkiem prawdopodobny, a to już duży kapitał, by myśleć o bezpośrednim awansie do 1/8 finału rozgrywek.
Legia jest w niezłej formie. Goncalo Feio jeszcze miesiąc temu był najczęściej wymienianym nazwiskiem wśród trenerów, którzy muszą martwić się o swoją posadę w Ekstraklasie. Dziś sytuacja jest nieco inna – Legia pokonała Lechię Gdańsk, GKS Katowice i Widzew Łódź, awansowała dalej w Pucharze Polski i uporała się z Betisem oraz TSC Backa Topola w Lidze Konferencji. Powiedzieć, że nie ma śladu po gęstej atmosferze wokół Portugalczyka byłoby przesadą, ale na pewno ciemne chmury zostały nieco rozgonione. I na pewno wynik meczu z Dynamem Mińsk nie będzie w tej sytuacji szczególnie istotny – nawet w przypadku niespodziewanego potknięcia Legia pozostanie w dobrej sytuacji, a awans przynajmniej 1/16 finału jest niemal pewny.
Gdy Legia pokonywała Betis i TSC, jej czwartkowy rywal przegrywał z Hearts (1:2) i HJK (0:1). Po dwóch seriach spotkań Białorusini mają więc 0 punktów i zajmują 30. miejsce w tabeli. Znacznie lepiej biało-niebiescy radzą sobie na krajowym podwórku. Wyszejszaja Liha, czyli tamtejszy odpowiednik naszej Ekstraklasy rozgrywany jest w systemie wiosna-jesień, zatem rozgrywki dobiegają już końca. Dynamo najprawdopodobniej zostanie mistrzem Białorusi – obecnie ma 2 punkty przewagi nad drugim Niomanem Grodno, ale jednocześnie dwa mecze rozegrane mniej. Nikt inny w tym wyścigu już się nie liczy. Taki stan rzeczy oznaczałby utrzymanie status quo, bo poprzednie rozgrywki zakończyły się również mistrzostwem Dynama i wicemistrzostwem Niomanu.
Europejska przygoda Dynama w tym sezonie trwa już od lipca. W dwumeczu eliminacji Ligi Mistrzów Vadima Skripchenko pokonała Piunik Erywań, by następnie przegrać w dwumeczu z Ludogorcem Razdrad. Z kolei w eliminacjach Ligi Europy Dynamo okazało się lepsze od gibraltarskiego Lincoln, by następnie przegrać dwumecz z Anderlechtem. Nagrodą pocieszenia po tych dwóch z czterech wygranych rywalizacjach była Liga Konferencji, w której jak na razie mistrzowie Białorusi bezskutecznie szukają punktów.
W czwartkowym meczu w Legii zabraknie na pewno Kacpra Tobiasza, który doznał urazu i całkiem prawdopodobne, że nie wystąpi również w niedzielnym szlagierze z Lechem. Notabene Dynamo również szykuje się do szlagierowego meczu – w poniedziałek stołeczna ekipa zagra z Niomanem. Wygrana to praktycznie koronacja, a porażka oznaczać będzie komplikacje w drodze po kolejny tytuł. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że czwartkowy mecz przy Ł3 dla jednych i drugich to tylko przystawka do weekendowego dania głównego. I choćby z tego względu trener Skripchenko może oszczędzać niektórych graczy. Przede wszystkim zabraknąć ma Siergieja Politewicza, który borykał się ostatnio z urazem i chce być w pełni sił na mecz z Niomanem. Inny gracz, którego występ stoi pod dużym znakiem zapytania to Iwan Bachar. Za czerwoną kartkę z meczu z HJK pauzować będzie z kolei Trofim Mielniczenko. W Legii poza Tobiaszem zabraknie też na pewno Juergena Elitima, który doznał poważnej kontuzji przed startem rozgrywek 24/25.
Pierwszy gwizdek w czwartkowym meczu w Warszawie o 18:45. Legia jest faworytem i mamy nadzieję, że wywiąże się z tej roli tak, jak dwa tygodnie temu w starciu z TSC.