Barcelona swoje gwiazdy oddaje za bezcen, byle zejść z listy płac, ośmieszając się przy tym kompletnie. Lech Poznań właśnie pobił rekord transferowy Ekstraklasy. Ale to Atalanta Bergamo znowu zachwyca. Nie tylko liderowaniem Serie A, ale także kolejnymi transferami "z klubu", które zasilają kasę i nie osłabiają drużyny. Jak to robią? Tego nie wie nikt!
Czy ktoś zna takiego zawodnika jak Amad Traore? Nie? Macie do tego pełne prawo. W końcu mowa o graczy, który w pierwszym zespole Atalanty zaledwie jedenaście razy pojawił się w kadrze meczowej. Łącznie wystąpił w trzech spotkaniach ubiegłego sezonu, przebywając na murawie przez 24 minuty. Raz strzelił gola, w debiucie z Udinese – 7:1 – ale na tym koniec. Niewiele pograł, choć miał i ma łatkę ogromnego talentu. W lipcu Iworyjczyk skończył 18 lat, a teraz bierze go do siebie Manchester United. Kwota: 30 milionów euro!
Z jednej strony trudno uwierzyć, ale kilka rzeczy się tu zgrywa. W końcu Vinicius Junior zapoczątkował modę na płacenie ogromnych kwot za zawodników, którzy albo nie zadebiutowali w pierwszych zespołach, albo byli na samym początku, bez spekakularnych występów. Do tego mowa o Anglii, gdzie transferowe wartości są trochę inne. Jednak nie zmienia to faktu, że La Dea potrafi sprzedać drugo- i trzecioplanowych grajków za kolosalne kwoty.
Dejan Kulusevski uzbierał 102 minuty, po czym trafił na wypożyczenie do Parmy. W ubiegłym sezonie spisywał się na tyle dobrze, że zimą Juventus chciał sobie zapewnić usługi młodego Szweda. Kwota: 35 milionów euro! Talent ogromny, ale weryfikowany gdzie indziej, więc Atalanta nic nie straciła.
Musa Barrow w barwach drużyny z Lombardii rozegrał łącznie 52 mecze, ale w nich zaledwie 1600 minut. Głównie był rezerwowym i zawodnikiem wchodzącym do drużyny. Ten niespełna 22-letni napastnik Bologny strzelił dla Atalanty raptem osiem goli, z czego połowę w Lidze Europy przeciwko FK Sarajewo i Hapoelowi Hajfa. Pozostałe w lidze – 2x Genoa, raz Benevento i Lazio. Krótko mówiąc niezbyt okazała lista. Ale został przejęty za młody przez akademię w Zingonii, która oszlifowała diament. Sami z niego nie skorzystali, ale klubowa kasa jak najbardziej. Zimą wypożyczony, teraz oficjalnie wykupiony za 13 milionów euro!
Wreszcie czas na kogoś, kto więcej pograł. Timothy Castagne również dał sowicie zarobić Atalancie. Co prawda jest już trochę starszy i w grudniu skończy 25 lat, ale to też była dobra transakcja klubu z Bergamo. Trzy lata temu trafił do Włoch za 6,5 miliona euro z Genku. Teraz odszedł za 24 miliony do Leicester i co? I nic… Ot, trzeci zawodnik do gry na wahadłach wyjeżdża z klubu. Pod względem minut bije na głowę Barrowa, Kulusevskiego czy Traore i to tylko licząc ostatni sezon. Mimo wszystko w klasyfikacji czasu spędzonego na boisku, był dopiero trzynasty w drużynie. Przecież podstawową parę wahadłowych tworzyli Hans Hateboer (prawa) oraz Robin Gosens (lewa). Belg był jednym z pierwszych do wejścia na boisko, ale wciąż mowa o kimś, kogo odejście nie było i nie będzie kłopotem.
Kalkulator w głowie i lekko licząc wychodzi nam nieco ponad 100 milionów euro! A stracili trzech utalentowanych graczy, którzy albo nie grali, albo nie mieli na to szans w najbliższej przyszłości oraz ważne, ale uzupełnienie składu. Reszta składu utrzymana, Gian Piero Gasperini przedłużył kontrakt, a po trzech kolejkach Atalanta ma komplet punktów i trzynascie strzelonych goli. Można się bawić? Można i w Bergamo udowadniają to, co chwilę!