Skip to main content

W ten weekend na pewno warto zajrzeć do Francji. W niedzielę o 21:00 na Parc des Princes mistrzowie kraju podejmą Olympique Lyon, czyli bodaj największego przegranego ubiegłego sezonu. W bieżących rozgrywkach Lwy chcą to sobie odbić, ale czy detronizacja PSG jest w ogóle możliwa?

Dlaczego o półfinaliście Ligi Mistrzów piszemy w kategoriach największych przegranych? Chodzi oczywiście o decyzję o przedwczesnym zakończeniu sezonu Ligue 1 z powodu pandemii. Lyon w momencie przerwania rozgrywek zajmował zaledwie 7. miejsce – dalekie od oczekiwań kibiców, prezesa Aulasa, jak i samych piłkarzy. Nie dość, że lokata ta nie dawała kwalifikacji do Champions League. Nawet bramy Ligi Europy zostały zamknięte. Lyon był klubem, który najgłośniej domagał się restartu ligi, ale koniec końców lobbowanie za tym rozwiązaniem spełzło na niczym. Decyzja pozostała niezmieniona, tak jak i kształt ligowej tabeli. Dobry występ Olympique niczego nie zmienił.  W bieżącym sezonie Lwy grają tylko na krajowym podwórku. I domyślamy się, że są zmobilizowane, by pokazać swoją wartość.

Jak na razie udaje im się to dość dobrze. Ekipa Rudiego Garcii jest niepokonana od 3. kolejki i z bilansem 7-5-1 zajmuje 3. miejsce w tabeli. PSG ma tylko dwa punkty więcej, a Lille tyle samo. Teoretycznie w niedzielę może więc nastąpić zmiana lidera. Na pewno dla emocji w Ligue 1 byłoby to dobre, bo trudno nie odnieść wrażenia, że jakiejkolwiek rywalizacji tam nie ma od dawna. Pierwsze miejsce jest zabetonowane, a i w większości wypadków krajowe puchary padają łupem PSG. W zeszłym sezonie przed wznowieniem Ligi Mistrzów we Francji udało się rozegrać m.in. finał Pucharu Ligi. PSG zremisowało z Lyonem 0:0, ale w karnych to ekipa Thomasa Tuchela okazała się ciut lepsza.  Wcześniej, jeszcze przed pandemią, PSG rozbiło Lyon w półfinale Pucharu Francji (5:1). Paryż lepszy był także w obu meczach ligowych – 4:2 u siebie w lutym i 1:0 we wrześniu 2019 na wyjeździe.

Po czterech kolejnych porażkach Lwy chcą więc odgryźć się dominatorowi. Fakt, że zespół Rugiego Garcii nie gra w tym sezonie w pucharach może być pewnym atutem. PSG musiało mocno spinać się na wieczory w Champions League, bowiem grupa z Basaksehir, a przede wszystkim Man Utd i Lipskiem była wymagająca. Ostatecznie udało się ją wygrać, ale paryżanie walczyli o to jeszcze w środę, w dogrywanym meczu z Turkami, który we wtorek został przerwany przez rzekomo rasistowski incydent z sędzią technicznym w roli głównej. Lyon powinien być więc bardziej wypoczęty. Tam misja "PSG" rozpoczęła się już tydzień temu, a w Paryżu przygotowania do szlagieru Ligue 1 rozpocząć można było dopiero w czwartek.

O przewadze finansowej i personalnej ekipy Tuchela nie ma nawet sensu wspominać, bo to truizm. Ale Lyon latem nie stracił swoich największych gwiazd, czyli Memphisa Depaya i Houssema Aouara. W dobrej formie jest także Karl Toko Ekambi, strzelec siedmiu goli i autor trzech asyst. Nie jest więc też tak, że Lyon nie ma żadnych atutów, które można przeciwstawić PSG. Zresztą, mit o nieomylności mistrzów obaliło nie tak dawno Monaco, pokonując paryżan 3:2. Lyon, który z siedmiu ostatnich meczów wygrał sześć, na pewno może myśleć o sprawieniu niespodzianki. A my oczekując na to spotkanie, możemy liczyć na dobre widowisko i emocje.

Related Articles