Skip to main content

FC Barcelona jest jednym z pozytywnych zaskoczeń początku sezonu 24/25 w Europie. Cztery mecze i cztery zwycięstwa, a to wszystko pomimo licznych kontuzji, a także sprzedaży najlepszego zawodnika w poprzednim sezonie. Czy Hansi Flick buduje potwora, zdolnego do wygrywania trofeów? Na stawianie takich tez jest stanowczo za wcześnie, ale niedzielny mecz z Gironą będzie na pewno pierwszą ważną weryfikacją dla Dumy Katalonii. Rywal to przecież brązowy medalista ubiegłego sezonu.

Barcelona pokonała w tym sezonie Valencię (2:1), Athletic Bilbao (2:1), Rayo Vallecano (2:1) i wreszcie Real Valladolid (7:0). Po pierwszych meczach zachwytów nie było – wyniki się zgadzały, ale na grę Blaugrany patrzyło się raczej ciężko. Efektowne zwycięstwo 7:0 z Valladolid przed reprezentacyjną przerwą na pewno pokazało, że w drużynie Dumy Katalonii drzemie duża moc. Czy to wszystko zasługa Flicka czy raczej czysty przypadek, a brutalna weryfikacja wicemistrzów kraju przyjdzie już w niedzielę w starciu z rewelacją poprzedniej kampanii? W tym miejscu warto przypomnieć, że obydwa mecze tych drużyn w sezonie 23/24 kończyły się wynikiem 4:2 dla Girony!

Oczywiście latem Girona straciła dwóch czołowych zawodników – przede wszystkim Artioma Dowbyka. Król strzelców ligi przeniósł się do Romy, która wysupłała z konta ponad 30 mln euro. Z kolei do Bayeru Leverkusen trafił Aleix Garcia. Klub opuścił też młody Pau Victor, który trafił… do Barcelony. Nie wypalił Victor Roque, więc w Barcy postawili na innego zawodnika, który ma być zmiennikiem dla Lewandowskiego. Oczywiście, brązowi medaliści La Liga sprowadzili też paru piłkarzy, ale czas na weryfikację tych transferów dopiero nadejdzie. Najwięcej kosztował Yaser Asprilla, za którego Watford otrzymał przelew na kwotę 18 mln euro. Kadrę uzupełniło jeszcze kilku graczy, wszak przed drużyną trenera Michela sporo wyzwań. Już w najbliższą środę pierwszy w historii klubu mecz w Lidze Mistrzów – wyjazdowe spotkanie z PSG. Rok temu taki scenariusz brzmiałby jak sen, a dziś to rzeczywistość.

Girona rozpoczęła sezon słabo i zapewne większość pomyślała, że ekipa z Katalonii „już się skończyła”. Że to jednoroczny wystrzał. Że bez Dowbyka nie mają czego szukać. Remis z Betisem i porażka 0:3 z Atletico Madryt faktycznie nie napawały optymizmem, ale w dwóch kolejnych kolejkach Girona zdobyła komplet sześciu punktów, pokonując 4:0 Osasunę i 2:0 Sevillę. Michel i spółka mogli tylko rzucić wyświechtanym cytatem z Marka Twaina.

Jak będą wyglądać katalońskie ekipy po krótkiej przerwie na mecze Ligi Narodów? W Barcelonie nadal szpital. Poza grą są Ronald Araujo, Gavi, Frenkie de Jong, Andreas Christensen, Fermin Lopez, a do tego grona dołączył też młody Marc Bernal, który zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Kibice Blaugrany z nadzieją nasłuchują kolejnych wieści z gabinetów lekarskich, szczególnie dotyczących pierwszych trzech zawodników, którzy są kandydatami, jeśli nie pewniakami, do gry w podstawowej jedenastce. W Gironie zabraknie za to Ricarda Artero i Jastina Garcii, ale żaden z nich nie jest istotnym zawodnikiem w układance Michela.

Kibiców reprezentacji Polski zastanawia z pewnością forma Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik w pierwszych czterech kolejkach rozgrywek strzelił 4 gole i zaliczył asystę. Jest liderem klasyfikacji strzelców. Wydaje się, że Lewy doskonale odnajduje się w systemie gry Flicka, gdzie nie musi się cofać do drugiej linii, a jedynie ma się skupiać na grze w „szesnastce” i polowaniu na swoje okazje. W ich kreowaniu od niedawna pomaga Dani Olmo – jedyny istotny transfer Dumy Katalonii w letnim okienku, który w meczu z Valladolid zdążył już zdobyć debiutanckiego gola w nowych barwach.

Barcelonę w czwartek czeka wyjazdowy mecz z Monaco w 1. kolejce nowej Ligi Mistrzów. Teraz jednak w klubie z miasta Gaudiego najważniejsze są niedzielne derby Katalonii, które rozpoczną się o 16:15.

Related Articles