Skip to main content

Trzy porażki z rzędu, Thomas Tuchel, który mówi do graczy, że nie są tak dobrzy, jak się spodziewał, więc on się dopasowuje do ich poziomu, Joshua Kimmich stający do bójki z asystentem Tuchela, pokraczny Upamecano, prezes klubu, który publicznie mówi, że czuje się jak gówno i śmiejący się z tego wszystkiego Xabi Alonso. To dziś realia Bayernu Monachium.

Zaczęło się od porażki z Bayerem Leverkusen. Dodajmy, że w 100% zasłużonej. Odsyłamy zresztą do analizy tego meczu TUTAJ. To wtedy Thomas Tuchel miał rzucić do piłkarzy w szatni spontaniczne słowa, że nie są tak dobrzy, jak on się tego spodziewał, więc on teraz dopasowuje się do takiego poziomu. Bolesna porażka, kilka mocnych słów, ale jedna. Czekało zaraz starcie w Champions League z Lazio, a tydzień później mecz na podbudowanie ze słabym Vfl Bochum. Dziś sytuacja Bayernu Monachium wygląda jeszcze gorzej. Przegrał pierwszy raz trzy mecze z rzędu od… dziewięciu lat. To było jeszcze za kadencji Pepa Guardioli. Tylko różnica jest taka, że wtedy w maju, gdy “Bawarczycy” mieli już zaklepany tytuł mistrzowski. Mogli więc sobie przegrywać, bo nie miało to znaczenia. Teraz sprawa ma się zupełnie inaczej.

Kozłem ofiarnym ostatniego tygodnia jest niewątpliwie Dayot Upamecano, czyli człowiek, który złamałby sobie palec… wiadomo gdzie. Kiedy już wydawało się, że Francuz ustabilizował formę i nie będzie popełniał idiotycznych błędów, jak w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Manchesterem City, to znowu mu się przypomniały dawne czasy. Guardiola krzyczał rok temu do zawodników przy bocznej linii: Upamecano! Upamecano! Żeby jak najwięcej grali na tego popełniającego błędy defensora. No trzeba przyznać, że nie jest to stoper godny zaufania i trudno dostrzec w nim jakiś fenomen. Owszem, jest silny, szybki, dobry w pojedynkach fizycznych, ale potrafi totalnie zawalić. I robi to za często. Z Bayerem nie radził sobie najlepiej, później w dwóch meczach z rzędu wyleciał z boiska z czerwoną kartką i sprokurował też dwa rzuty karne.

W meczu z Lazio nie chodziło tylko o czerwoną kartkę dla Upamecano, ale o całokształt postawy drużyny. Bayern nie oddał ani jednego celnego strzału. Z Bochum z kolei wypuścił z rąk prowadzenie. Prezes Bayernu, Jan-Christian Dreesen, był nie tylko wściekły, ale skumulowało się w nim mnóstwo negatywnych emocji. W wywiadzie po meczu wypalił, że czuje się jak gówno. To nie koniec bawarskiego zamieszania, bo jeszcze Joshua Kimmich omal nie pobił się z Zsolte Loewem, a więc asystentem Thomasa Tuchela. Niemiecki pomocnik nie zagrał świetnego meczu i mógł czuć się sfrustrowany. Gdzieś po drodze do szatni, przy wyniku 1:2, starł się słownie z asystentem i prawie doszło do bójki. Dobrze, że pomiędzy panami pojawił się w odpowiednim czasie Manuel Neuer. Tuchel nie chciał roztrząsać tematu. Z Kimmichem sytuacja jest o tyle ciekawa, że kontrakt wygasa mu po zakończeniu następnego sezonu i podobno wcale nie jest taki chętny na pozostanie.

Co dalej z Thomasem Tuchelem? Media w Niemczech podejrzewały, że zostanie zwolniony, ale jakoś się trzyma. Ma czas do końca tego sezonu. A może jakimś cudem uda mu się sięgnąć po Ligę Mistrzów? W końcu paryżan doprowadził do finału, a z Chelsea wygrał te prestiżowe rozgrywki. W Monachium jest już jednak pozamiatane. Piłkarze za nim nie stoją. Tuchel nie przekonuje. Na 44 spotkania przegrał aż 11. Julian Nagelsmann nie przegrał tyle razy w 84 meczach. Do tego dochodzi jeszcze dość męczący styl gry. Harry Kane był niezłym impulsem, ale także i on ostatnio zawodzi. Z Bochum może zdobył bramkę, jednak bardziej zasłynął uderzeniem w trybuny w akcji sam na sam z 35-letnim Manuelem Riemanemm. Brakuje mu też serwisu i ogólnie nie działa wiele rzeczy. Kane wcześniej ładował dublety, hat-tricki, a w 2024 roku ma tylko cztery gole w ośmiu spotkaniach. W żadnym z nich nie trafił dwa razy.

Thomas Muller po meczu z Bayerem Leverkusen wyszedł do kamery “Sky” i nie bał się powiedzieć, że piłkarzom brakuje jaj. Nic się w dwóch kolejnych meczach nie zmieniło. Jaja nagle nie urosły. A Bayern jest w największym kryzysie od dawna. Mistrzostwo powoli odjeżdża, bo to już osiem punktów straty do Bayeru Leverkusen.

Related Articles