
Długo oczekiwany moment nadszedł – nowa Liga Mistrzów zagościła na 18 stadionach Europy i za pośrednictwem transmisji telewizyjnych w naszych domach. Pierwsze wnioski? Proszę bardzo, oto one!
1. Bayern zmiażdżył Dinamo
Pierwszym liderem tabeli Champions League został Bayern Monachium. Bawarczycy rozjechali jak walec Dinamo Zagrzeb, fundując Chorwatom 9 goli. Dinamo po przerwie zdobyło dwie bramki i przegrywało przez moment ledwie 2:3. Wydawało się, że niespodzianka wisi w powietrzu, ale tak naprawdę w powietrzu wisiały kolejne bramki Harry’ego Kane’a i spółki. Anglik finalnie strzelił aż cztery gole, choć aż trzy z rzutów karnych. Nie brak opinii, że ten wynik to właśnie efekt reformy Ligi Mistrzów, gdzie po ośmiu kolejkach przy ustalaniu tabeli bilans bramkowy może odegrać szalenie istotną rolę. Dlatego Bayern nie zdejmował nogi z gazu przez pełne 90 minut.
2. Milan wciąż niewielki
Bardzo mizernie ten sezon rozpoczął Milan, a perspektywy przez ekipą Paulo Fonseki nie są lepsze, bo już w weekend derby z mistrzem, czyli Interem. W Lidze Mistrzów Rossoneri musieli uznać wyższość Liverpoolu. Wprawdzie przez 20 minut to oni prowadzili, jednak przewaga The Reds nie podlegała dyskusji. Zespół Arne Slota wrzucił taką „wirówkę”, że gospodarze prosili o Aviomarin. Skończyło się wynikiem 3:1. I nie jest to żadna niespodzianka, choć mecz rozgrywany był na San Siro.
3. Bezbramkowy start faworyta
Manchester City rozpoczął walkę o wygranie Ligi Mistrzów od meczu z zespołem, z którym już kiedyś tę Ligę Mistrzów wygrał – w 2023 roku w finale Citizens pokonali Inter 1:0 po golu Rodriego. W środowy wieczór obejrzeliśmy odłożoną o rok kontynuację tego spotkania. Citizens przeważali, ale drużyna Simone Inzaghiego, jak na mistrza Włoch przystało, wie, jak się bronić. Gospodarze „wyprodukowali” naprawdę wysokie xG, ale gola nie zdobyli. Erling Haaland został wyłączony z gry przez Francesco Acerbiego. Bardzo dobry mecz w środku pola rozegrał Piotr Zieliński.
4. Gazzaniga piątą kolumną Girony
Od początku sezonu Paulo Gazzaniga, najdelikatniej mówiąc, nie jest wsparciem dla zespołu Girony. Doświadczony argentyński bramkarz pokazał to po raz kolejny w środowym meczu Ligi Mistrzów z PSG. Debiutanci byli bliscy wywiezienia bezbramkowego remisu z Parc des Princes, ale w doliczonym czasie gry Gazzaniga popełnił niewytłumaczalny błąd i zanotował de facto bramką samobójczą na wagę triumfu paryżan.
5. Jakość z ławki
Borussia Dortmund pokonała Club Brugge 3:0, ale wszystkie trzy gole zdobyła w ostatnim kwadransie meczu. Wszystkie trzy zdobyli zawodnicy, którzy weszli na boisko z ławki rezerwowych. Na 1:0 i 2:0 trafiał młodziutki Anglik, Jamie Gittens. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Serhou Guirassy, który wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na nim samym. Tym samym finaliści poprzedniej edycji Ligi Mistrzów nie zaliczyli niespodziewanej wpadki w Belgii, choć długo na takową się zanosiło.
6. Raya jest wielki!
David Raya to obecnie jeden z najlepszych bramkarzy w Europie – nie będzie to chyba żadna przesada. W tym sezonie pokazał już jedną, absolutnie nieziemską interwencję w meczu z Aston Villą. W czwartkowy wieczór na stadionie w Bergamo pokazał coś równie spektakularnego, broniąc rzut karny i dobitkę Mateo Reteguiego. Arsenal zaprezentował się w Lombardii co najwyżej przeciętnie, a bezbramkowy remis zawdzięcza tej podwójnej paradzie swojego golkipera.
7. A teraz ter Stegen rozdaje prezenty
Idąca jak burza w tym sezonie FC Barcelona znalazła pogromcę. Drużyna Hansiego Flicka przegrała w Monaco 1:2. Nie minął kwadrans gry, a Katalończycy grali już w dziesiątkę. Złe podanie Marca-Andre ter Stegena zakończyło się ratunkowym faulem Erica Garcii – mocno niepotrzebnym, dodajmy – a efekt był taki, że hiszpański obrońca opuścił boisko z czerwoną kartką. Kilka minut później drużyna z księstwa objęła prowadzenie. Wprawdzie do wyrównania doprowadził niezawodny Lamine Yamal, to jednak w drugiej połowie gospodarze wyprowadzili cios nr 2 i zgarnęli komplet punktów. Gola na wagę wygranej strzelił 18-letni Francuz, George Ilenikhena. Zresztą, na 1:0 trafił tylko cztery lata starszy Maghnes Akliouche.
8. Atletico zagrało do końca
Bardzo ciekawie zapowiadał się też inny czwartkowy mecz – starcie Atletico Madryt i RB Lipsk. Kto wybrał tę rywalizację, ten raczej się nie zawiódł. Los Colchoneros wygrali 2:1, a zwycięską bramkę zdobyli dopiero w końcówce meczu, gdy podanie Antoine’a Griezmanna wykorzystał Jose Maria Gimenez. Griezmann tym samym do gola dołożył asystę. Atletico nie weszło w ten mecz dobrze, tracąc bramkę już na początku meczu. Gol Benjamina Sesko w końcowym rozrachunku nie dał jednak Czerwonym Bykom niczego.
9. Juve broni honoru włoskiej piłki
Włosi mają w tej edycji Ligi Mistrzów aż pięć ekip. Milan przegrał 1:3, Inter zremisował 0:0, Atalanta również remisowała 0:0, a Bologna… no cóż – również zremisowała 0:0. Zwycięstwem ekipy z Serie A zakończył się jedynie mecz otwierający zmagania w tej edycji Champions League – Juventus pokonał 3:1 PSV. Mecz zapamiętamy na pewno ze wspaniałej bramki Kenana Yildiza. 19-letni Turek popisał się fantastycznym trafieniem, które rozwiązało wielki wór z bramkami Ligi Mistrzów 24/25. Jeszcze tego samego dnia równie pięknego, albo nawet piękniejszego gola strzelił Zeno Debast ze Sportingu. Oba gole warto sobie obejrzeć z odtworzenia.
10. Mocny początek Niemców
Jeśli pozostajemy przy bilansowaniu rezultatów poszczególnych nacji, to na pewno powodów do niepokoju nie mają Niemcy. Wprawdzie RB Lipsk i VfB Stuttgart przegrały w Madrycie (jedni z Atletico, drudzy z Realem), to pozostali zagrali jak z nut. Pisaliśmy już o 9:2 Bayernu i 3:0 Borussii Dortmund. Dorzućmy do tego 4:0 Bayeru Leverkusen w Rotterdamie. Zespół Xabiego Alonso zafundował takie lanie Feyenoordowi już do przerwy! Tym samym w czołowej piątce tabeli LM po pierwszej kolejce mamy trzy ekipy z Bundesligi, a przykładowo jedyną z Premier League jest… Aston Villa, która wygrała 3:0 z Young Boys. Takich paradoksów w pierwszych tygodniach rozgrywek będzie sporo. Później sytuacja zapewne się „unormuje”.