Skip to main content

Co tam u Krzysztofa Ratajskiego? Otóż nie najlepiej. Żenująco poradził sobie w European Tourze. Jeszcze niedawno zajmował miejsce w TOP 20 światowego rankingu, ale od tego czasu spada coraz niżej. Obecnie sklasyfikowany jest na 31. miejscu i za chwilę może wypaść poza magiczne TOP 32, a to oznaczałoby kłopoty.

Ostatnie pół roku Krzysztofa Ratajskiego to pasmo klęsk. Nie wyróżnilibyśmy ani jednego turnieju, za który można go pochwalić. Beznadziejnie poszło mu w European Tourze, a w drugim najważniejszym turnieju w kalendarzu – World Matchplay – pokonał tylko jednego przeciwnika. W turniejach podłogowych, a więc Players Championship, regularnie odpada na pierwszej przeszkodzie, czyli 1/64 finału (8/16 ostatnich turniejów). To spowodowało, że spada coraz niżej, a w najnowszym rankingu sklasyfikowany został na 31. pozycji. Wyprzedził go sensacyjny zwycięzca European Championship – Ritchie Edhouse.

10 września 2023 roku Krzysztof Ratajski wygrał pierwszy w życiu duży turniej. Był najlepszy w miejscowości Jena i zdobył German Darts Open. Pokonał tam pięciu przeciwników i w każdym z meczów był wyraźnie lepszy od przeciwnika – 6:3, 6:2, 6:3, 7:4 oraz przede wszystkim finałowe 8:3 – to wszystkie wyniki Polaka. W finale rewelacyjnie wypunktował Stephena Buntinga i z wykończeniami podwójnych na poziomie 50% (8/16) nie dał mu żadnych szans. Prowadził już 4:0 i kontrolował przebieg spotkania. Wydawało się, że będzie to punktem przełomowym dla Polaka. Zgarnął za to zwycięstwo 30 tysięcy funtów do rankingu. Przeskoczył wtedy Gary’ego Andersona oraz Andrew Gildinga. Zajmował w tamtym momencie 21. miejsce. Minął rok i jest już o 10 pozycji niżej.

European Tour to nie są największe darterskie turnieje, ale także ważne. To coś na zasadzie promocji darta po całej Europie, ale są one dobrze punktowane. W 2024 roku było ich w 13. Do każdego mamy różne kwalifikacje, szansę dostają lokalni zawodnicy. Najwięcej turniejów odbywa się w Niemczech. Na skutek reformy z początku roku w tych zawodach bierze teraz udział dużo więcej graczy. “Polski Orzeł” miał gwarancję gry w każdej z 13 imprez, zatem mógł nabijać punkty do rankingu. TOP 32 zawodników tego touru kwalifikowało się do Mistrzostw Europy. Policzmy teraz ile meczów wygrał, a ile przegrał Ratajski. Nieraz bowiem zaczynał od drugiej rundy, dlatego nie można mu zaliczać przejścia pierwszej.

Dopiero w piątym turnieju wygrał pierwszy mecz. Poniósł aż 12 porażek, a wygrał jedynie cztery spotkania. Tylko w German Darts Championship potrafił pokonać dwóch przeciwników. Ograł tam Gerwyna Price’a – gwiazdę, ale ostatnio bez formy. Dowodem był mecz z Polakiem, gdzie obaj wykręcili kiepskie średnie ok. 86. Tak to już jest z Ratajskim, że wygrywa przez ogromną słabość przeciwników, a nie dobrą formę. Przegrał w Szwajcarii z kompletnym anonimem, reprezentantem gospodarzy Bruno Stocklim, który zagrał bardzo słabo – na średniej punktowej poniżej 80 punktów. To już naprawdę wstyd. Nie przystoi. Tak żenujące występy w 12 turniejach sprawiły, że “Rataj” w całym tourze uplasował się na 45. pozycji i nie był nawet blisko kwalifikacji do wielkiego turnieju – European Championship.

Co to oznacza? Kłopoty. Magiczną barierą w darcie jest TOP 32. To brak konieczności gry w pierwszej rundzie MŚ, tylko rozstawienie i zaczynanie od drugiej. Wtedy gra się z kimś nierozstawionym i jest w uprzywilejowanej sytuacji. Dopiero w trzeciej rundzie trafia się na kogoś z czołówki (jeżeli oczywiście ten sensacyjnie nie odpadnie) w taki sposób, że suma daje liczbę 33. Zatem załóżmy, że Krzysztof byłby 32., to ewentualnie w trzeciej rundzie mierzyłby się z liderem, a więc Lukiem Humphriesem, ale już to oznaczałoby 25 tysięcy funtów do rankingu. Załóżmy natomiast, że nie jest rozstawiony – może wtedy sensacyjnie odpaść na pierwszej przeszkodzie (7500 funtów) albo awansować i trafić na kogoś rozstawionego – tzn. mieć dużo trudniej w drugiej rundzie. Zatem jest ogromna różnica pomiędzy 32. miejscem i 33. miejscem. To tak jak 179 cm wzrostu i 180 cm wzrostu.

TOP 32 jest ważną granicą w darcie. Do niego dążą zawodnicy z dalszych lokat. Na razie pozycja Polaka jest w tym gronie bezpieczna i nie powinien z niej wypaść. Przypomnijmy, że mistrzostwa świata są na przełomie 2024 i 2025 roku, zatem wiele czasu i turniejów nie pozostało. Niestety forma Ratajskiego jest tak słaba, że nie zakwalifikował się do World Grand Prix czy European Championship, a więc dużych turniejów. Wciąż nie ma także miejsca w Grand Slam of Darts. Wystarczyło wygrać któryś z turniejów, jak zrobił to rok temu. Krzysztof Ratajski za chwilę może przestać grać na wszystkich najważniejszych turniejach w kalendarzu. Powoli już tak się staje. Żeby tego uniknąć, to jak tlenu będzie potrzebował sprawienia niespodzianki na mistrzostwach świata albo przynajmniej zachowania status quo, czyli przejścia pierwszej przeszkody, a więc de facto drugiej rundy.

Related Articles